Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Z górskich stron |

Himalaistki polskie w rozmowach i wspomnieniach

NPM 1/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Karolina Smyk
Książek o wspinających się kobietach, szczególnie Polkach, jest wciąż jak na lekarstwo. Dlatego warto pochylić się nad każdą nową publikacją, tym bardziej taką, która ma szansę przyczynić się do pełniejszego rozumienia idei kobiecego himalaizmu. 

Mariusz Sepioło wybrał do swojego reportażu 14 kobiet, reprezentujących kilka pokoleń i umownie podzielił ich górskie życiorysy na dwie grupy. W pierwszej znajdziemy portrety himalaistek, których lata wzmożonej aktywności przypadły na trzy ostatnie dekady XX wieku, a w drugiej – historie młodszych, których górskie curriculum vitae jest wciąż potencjalnie otwarte, a zatem robienie bilansów nie wchodzi w ich przypadku w grę.
Rzuca się w oczy brak Krystyny Palmowskiej i Anny Czerwińskiej, szczególnie w zestawieniu z himalaistkami, których dorobek górski jest prywatnym sukcesem, ale do annałów nie wejdzie. Byłby ten brak błędem niewybaczalnym, gdyby chodziło o monografię historyczną scalającą dzieje polskiego kobiecego himalaizmu albo pozycję zatytułowaną „himalaistki wszystkie”. Tymczasem jest to naturalnie prowadzona opowieść o kobietach, które poświęciły górom kawał życia, próba zrozumienia ich motywacji i tego, czy góry oraz dom są światami równoległymi, czy równorzędnymi.
Autor mniej lub bardziej ogólnikowo prezentuje każdą z himalaistek, bazując na piśmiennictwie, archiwach, a przede wszystkim na materiale pozyskanym w czasie rozmów, jakie przeprowadził z nimi, ich rodzinami, znajomymi. Różnie konstruuje poszczególne rozdziały. Bywa, że po prostu oddaje głos swojej rozmówczyni, pozwalając jej mówić dokładnie tyle, ile chce powiedzieć. Dlatego też niektóre wątki dotyczące postaci, które zapisały się w historii himalaizmu, powtarzają się. Innym razem składa historię, wykorzystując dostępną literaturę (Wanda Rutkiewicz) albo uzasadnia tezy rozmówczyni cytatami z ważnej dla niej książki (Joanna Piotrowicz).
Drażnią w tej książce nachalne śródtytuły, sugerujące działanie wydawcy pod użytkownika internetu, będącego w stanie przyswoić zaledwie niewielkie porcje treści. Autor nie wchodzi też w rolę eksperta. Nie wie, nie rozumie, jak tam jest, z szacunkiem i zachwytem dla bohaterek swoich reportaży pyta, poszukuje odpowiedzi czy warto górom wysokim poświęcać życie. Czytelnicy z podobnymi dylematami na pewno skorzystają na lekturze tej książki.
 
Mariusz Sepioło, „Himalaistki. Opowieść o kobietach, które pokonują każdą górę”, Znak, Kraków 2017.
Cena: 44,90 zł
 
---
 
Czarująca parodia wyprawy himalajskiej
 
Parodia w literaturze górskiej pojawia się rzadko. Być może dlatego, że jest to dość rygorystyczna odmiana stylizacji, wyrazista, a jednocześnie subtelna. Żeby była udana, wymaga talentu, ciężkiej pracy, a od osoby piszącej prześmiewczo o własnym, hermetycznym światku – także dystansu i odwagi cywilnej.
 
O reakcję najbliższego otoczenia nie musiał się martwić autor „Rum Doodle” – Anglik niezwiązany z górami, który w połowie XX wieku sparodiował autentyczną relację z wyprawy na Nanda Devi z 1937 roku. Powstała alternatywna wersja sprawozdania z ekspedycji w stylu oblężniczym, z typowymi dla niej elementami: kompletowaniem zespołu, karawaną i właściwą akcją górską, tyle że język narracji i świat przedstawiony są tu komicznie przejaskrawione. Uczestnikami wyprawy, której celem jest pierwsze wejście na najwyższą górę świata – tytułową, wysoką na ponad 12 tysięcy metrów Rum Doodle, są wytrawni wspinacze angielscy, których kwalifikacje ograniczają się do tego, że byli już dostatecznie wysoko w górach i naczytali się o wspinaczce na znacznych wysokościach.
Równie niekompetentni i bezradni są w dziedzinach, w których specjalizują się na nizinach, o czym często się przekonujemy, ponieważ każdy z dzielnych dżentelmenów ma do spełnienia na wyprawie misję, właściwą posiadanej wiedzy i umiejętnościom. Najważniejszą ze wszystkich zdaje się być właściwe ustalenie temperatury topnienia lodu na szczycie, ale żeby się na niego dostać, wspinacze muszą pokonać Dręczący Lodowiec, Dręczącą Przełęcz, Dręczącą Rzekę i wspiąć się ścianą północną. Kłopoty i trudności mnożą się i piętrzą, a w sytuacjach kryzysowych, typu wpadnięcie do szczeliny, dobrze sprawdzają się pogawędki o narzeczonych albo szampan – antidotum na wszystkie problemy i choroby, takie jak głuchota wysokościowa czy różnorodne odmiany apatii: lodowcowej, bazowej, śpiworowej.
Czy w Polsce, podobnie jak w świecie anglojęzycznym, książka uzyska status kultowej? Spodoba się ona wszystkim mającym rozeznanie w temacie, ale też gustującym w specyficznym brytyjskim poczuciu humoru w klimatach Monty Pythona czy „Trzech panów w łódce”.
 
William E. Bowman, „Rum Doodle. Zdobycie najwyższego szczytu świata”,
Sklep Podróżnika, Warszawa 2017.
Cena: 36 zł
 
---
 
Aconcagua – instruktaż obsługi
 
To książka przeznaczona dla turystów wysokogórskich, którzy albo planują wejść drogą klasyczną na położoną w Argentynie, niespełna siedmiotysięczną Aconcaguę, albo już tam byli i chcą powspominać.
 
Przetrząsanie sieci w poszukiwaniu dokładnych informacji dotyczących górskiego celu bywa czasochłonne i męczące, szczególnie wtedy, gdy lubimy mieć wszystko zapięte na ostatni guzik i pod kontrolą. To, co dla jednych jest błahostką, dla innych bywa ważną wskazówką. Łukasz Kocewiak wychodzi takim turystom naprzeciw. Niczym skrupulatny kronikarz, odtwarza w najdrobniejszym szczególe poprzedzające wyjazd przygotowania w kraju oraz swoją jednoosobową wyprawę, zorganizowaną u progu andyjskiego sezonu letniego. Od etapu załatwiania formalności i dopinania spraw organizacyjnych w Mendozie, po zdobycie najwyższego szczytu obu Ameryk. Książka spełnia zadanie bycia przewodnikiem. Nie tylko daje dokładny opis przebiegu trasy, ostrzega przed zagrożeniami, ale jest też zbiorem rad, które mają pomóc w osiągnięciu sukcesu, jak choćby takich, żeby trzymać się swojego planu i nie dać zmanipulować malkontentom, którzy nie wiedzą, dlaczego i po co znaleźli się w górach.
Ale jest to też opowieść o poznawaniu siebie, o porządkowaniu mentalnego chaosu, o krystalizowaniu się ważnych decyzji. Wędrujemy z autorem, towarzysząc mu dzień po dniu, godzina po godzinie, dowiadując się przy okazji, co i jak długo go bolało, kiedy dopisywało samopoczucie i apetyt. Ta rozbudowana relacja jest słaba w momentach, w których próbuje być literaturą. Rozbudowane metafory i porównania nie porywają. Także z niektórych wątków, bez szkody dla całości, autor mógł zrezygnować. Potencjał książki tkwi w tym, że jest pożytecznym opracowaniem, oswajającym temat wejścia na Aconcaguę, gromadzącym niezbędne informacje od A do Z i w tej kategorii się broni.
 
Łukasz Kocewiak, „Aconcagua. W cieniu Śnieżnego Strażnika”, Annapurna, Warszawa 2017.
Cena: 34,90 zł


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też