Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

|

Hillwalking w krainie Guinnessa

NPM 4/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Ewelina Różańska
(fot. Ewelina Różańska )
Z pewnością hasło „góry” nie znalazłoby się wśród pierwszych dziesięciu, kojarzących się z Irlandią. Guinness, deszcz, Dublin, zielone pagórki, garniec ze złotem na końcu tęczy, whiskey, skoczna muzyka i polska emigracja zarobkowa – owszem, ale góry? Co bardziej doświadczeni we wspinaczce, z przekąsem parsknęliby śmiechem na zestawienie Irlandii z wierzchołkami. Tymczasem, jak każdy kraj na Ziemi, także Szmaragdowa Wyspa może poszczycić się swoim najwyższym wzniesieniem. I wbrew pozorom nie jest to łagodny zielony pagórek, lecz wyniosła i stroma skała.

Pomysł wspólnej wspinaczki na Carrauntoohill padł na początku maja 2018 roku. Przez kolejne tygodnie czekaliśmy na dobrą pogodę i dogodny termin, kiedy żadne z nas nie wyjeżdżało akurat na weekend lub kiedy nie wciągał nas bez reszty powszechny w Irlandii pub crawl, czyli odwiedzanie kilku barów w celu przypieczętowania nowo zawartych znajomości lub żegnania „starej gwardii”.

Nie dla rododendronów
Wszyscy byliśmy jedną wielką rodziną, którą połączyło magiczne miejsce – Killarney National Park na południowo-zachodnim skraju Irlandii. Jako studenci różnych wydziałów przyrodniczych zjechaliśmy się z wielu krajów, by na tej krawędzi Europy odbyć studenckie praktyki. Dla jednych obowiązkowe, dla innych opcjonalne. Nasza codzienna praca polegała na żmudnym, ręcznym wycinaniu inwazyjnego gatunku rododendrona, który rozplenił się na niemal całym obszarze chronionym. Został on sprowadzony tutaj w XIX wieku przez Brytyjczyków jako roślina ozdobna do ogrodów otaczających nieodległą rezydencję Muckross House. Niestety, efektem tego jest faktyczne zagrożenie, jakie obecnie rododendron stanowi dla rodzimych zbiorowisk roślinnych w parku narodowym. Bez wycinki jest w stanie wyprzeć miejscowe gatunki. Przez kilka miesięcy spędzonych w Killarney National Park mieliśmy niepowtarzalną okazję dowiedzieć się więcej o funkcjonowaniu parku narodowego oraz o pracy leśników, którzy włączali nas w swoje codzienne obowiązki i chętnie dzielili się swoją wiedzą oraz doświadczeniem zawodowym.
Niewątpliwie każdego z nas intuicja przywiodła w te strony z przeczuciem, że będzie nam tu dobrze. Więzi międzyludzkie zacieśniła wspólna przestrzeń w małych wiktoriańskich domkach, dziewicza przyroda i nieodległe miasto Killarney, a przede wszystkim praca zespołowa w górach i różnorodne formy spędzania wolnego czasu.
Jednym z moich najlepszych kolegów został Irlandczyk Martin, który studiował leśnictwo. Od razu znaleźliśmy wspólny górski język i postanowiliśmy razem spełnić marzenie wejścia na najwyższy szczyt Irlandii. Jednak jak wielu jego rodaków Martin miał słabość do pewnego znakomitego, znanego na całym świecie irlandzkiego trunku… Guinnessa. Tak więc z przyczyn często niezwiązanych z brakiem chęci, nasza wyprawa odwlekała się w nieskończoność.

Okno pogodowe
Ostatnia szansa na zdobycie Carrauntoohill (1039 m n.p.m.) pojawia się w pierwszych dniach lipca, kiedy to Martin z nieskrywanym smutkiem godzi się z myślą, że jest to jego ostatni weekend na praktykach w Killarney. Stawiamy więc wszystko na jedną kartę. Musi się udać! Dlatego w wieczór poprzedzający wyprawę grzecznie idziemy spać o przyzwoitej porze, nie dając się zwieść nęcącemu czarowi ciemnego trunku.
Jakie było nasze zaskoczenie, gdy dzień naszej wycieczki okazuje się najgorętszym odnotowanym w tej okolicy w 2018 roku! Upał nie daje nam wytchnienia już od samego rana. Na szczęście delikatny wiatr spływający z gór przynosi prawdziwą ulgę i choć chwilowy odpoczynek od bezwzględnych promieni słonecznych. Wczesnym popołudniem temperatura osiąga niewyobrażalne 29 stopni! W takich warunkach Irlandczycy naprawdę cierpią, trudno im się funkcjonuje, nie wspominając o górskiej wspinaczce. Niespotykany upał daje się we znaki także przyrodzie. Widok wypalonej trawy jest tutaj czymś absolutnie wyjątkowym. Zdarzają się nawet pożary w lasach Parku Narodowego Killarney.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Irlandia

Zobacz też