Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Z górskich stron |

Hasztag Yeti, czyli podsumowanie 40-latka

NPM 5/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Karolina Smyk
Marcin „Yeti” Tomaszewski „nieco bardziej się otworzył i rozgadał”, co nie uszło uwadze Piotra Drożdża, inicjatora, a często i współautora książek o polskich wspinaczach. Weszli w komitywę, czego efektem jest publikacja podsumowująca dotychczasowy górski dorobek „Yetiego”. 

Prześledzimy tu wszystkie etapy górskiego dojrzewania, od doboru drogi i stylu wspinania po właściwe rozumienie partnerstwa. Metamorfozę niegdysiejszego skalnego włóczęgi, którego nie wpuszczano do sklepów z powodu wyglądu, w rasowego i docenianego alpinistę.
Marcin jest pomysłodawcą projektu „Cztery Żywioły”, instruktorem, trochę piszącym, trochę fotografującym, tworzy nie tylko nowe drogi na wielkich ścianach skalnych świata, ale i odzież czy biżuterię. W dalekiej przeszłości, zanim wciągnął się na dobre w „kreowanie nowej przestrzeni”, czyli wytyczanie idealnych linii wspinaczkowych, uciekał od tak zwanego zwykłego życia, stale coś komuś udowadniał. Wypracowanie w sobie poczucia bycia wspinaczem spełnionym trwało i poznajemy ten proces w odwrotnej chronologii.
Mamy tu do czynienia z nowoczesną formą, krojoną na wzór popularnych serwisów społecznościowych. Opowieść zaczyna się od ostatniej wyprawy na północną ścianę Eigeru w 2016 roku, a następnie, prześledziwszy najważniejsze wspinaczki w górach całego świata, cofamy się w czasie aż do samych początków. Od wspinacza kompletnego po żółtodzioba, którego doświadczenie wspiera się na trzech filarach: urban climbing i pracy na wysokości – antidotum na zmorę dzieciństwa, czyli lęk wysokości, zawodach wspinaczkowych, dominancie lat 90., i skałkach, które rządziły do czasu wyparcia ich przez poważne, ambitne cele.
Sukcesy na Kazalnicy, Cerro Torre, Great Trango Tower, Trollveggen, El Capitan to oczywiście tylko jedna strona medalu. Marcin jak mantrę powtarza, że najlepszym nauczycielem i motorem rozwoju są tak naprawdę porażki i wycofy, a na 10 pokonanych dróg 25 prób kończy się niepowodzeniem. Jedne są ciche, inne spektakularne – przywołuje ich tu kilka w osobnym rozdziale.
Interesuje go eksploracja legendarnych ścian, najlepiej w trudnych warunkach, męska walka, podnoszenie progu ryzyka, balansowanie na krawędzi. Opowieść o każdej wspinaczce jest zamkniętą całością, część tekstów znamy już skądinąd, ale tu mamy zebrane wszystko w jednym. Jest miejsce na poważną refleksję i anegdoty z bycia „mułem wielkościanowym”, „małym żukiem”, autoanalizę, opisy emocji i stanów: euforii lub zwątpienia, strachu, maniakalnego sprawdzania sprzętu i tak dalej. A na deser solidna porcja świetnych zdjęć i atrakcyjny design.
 
Marcin Tomaszewski, „#Yeti 40”, Góry Books, Kraków 2017.
Cena: 52 zł
Ocena: koniecznie
 
 
 
O Wandzie Rutkiewicz dla młodzieży
 
Oto drugi tom dedykowanej młodzieży, fabularyzowanej Trylogii Himalajskiej „Bo góry są”, przybliżającej biografie polskich zdobywców ośmiotysięczników. Pierwszy, sprzed półtora roku, prezentował postać Jerzego Kukuczki.
Proponował on podwójną perspektywę, dwa różne typy spojrzenia na to samo wydarzenie: oczami himalaisty i oczami jego żony oraz dzieci. Akcja rozgrywała się na dwóch planach: na północnej ścianie Lhotse w 1989 roku, na ostatniej wyprawie Kukuczki, oraz w domu rodzinnym Kukuczków. Tutaj jest podobnie, choć perspektywa nieco się poszerza. Wanda Rutkiewicz uczestniczy w ostatniej wyprawie, na Kanczendzongę, na której zaginęła w 1992 roku. Jesteśmy razem z nią i jej zespołem, w drodze na szczyt.
W warszawskim mieszkaniu Wandy zostaje jej mama – Maria Błaszkiewicz, jak zwykle podczas nieobecności córki pilnująca domu i opiekująca się psami. Śledzi bieżące wydarzenia, a raczej wyobraża sobie Himalaje, bo kontakt z Wandą przebywającą na wyprawie jest typowy dla tamtych lat, czyli prawie żaden. Wspomina także różne historie z przeszłości swojej córki, kamienie milowe w jej życiu, doświadczenia, które od początku kształtowały jej charakter i osobowość. Począwszy od dość trudnego dzieciństwa, naznaczonego tragiczną śmiercią brata, poprzez wspinaczkową inicjację pod okiem poznanego przypadkiem Bogdana Jankowskiego i wspinaczki w kobiecych zespołach, po poważne himalajskie trofea, jak zdobycie Everestu jako pierwsza osoba z Polski i bezpośrednio z tym związane spotkanie z Karolem Wojtyłą. Wspomniane epizody są nieprzypadkowe, wyselekcjonowano te kluczowe, na hasło „Rutkiewicz” przywoływane natychmiast.
Trzecią perspektywę daje Barbara, dziennikarka, nagle zafascynowana himalaistką, pragnąca ją bliżej poznać, docierająca do ludzi gór, którzy znali Wandę osobiście. Postacią najbardziej wyrazistą jest mama Wandy. To z jej retrospektyw czytelnik dowie się o Wandzie najwięcej. Pani Maria jest dokładnie taka, jak ją pamiętamy z wywiadów, wypowiedzi. Jej niezbita wiara w to, że Wanda przeżyła, robi wciąż ogromne wrażenie. Monolog wewnętrzny, to, co działo się w głowie Wandy, oraz dialogi uczestników wyprawy przycięte są oczywiście z myślą o młodym czytelniku, co pewnie było niełatwym zadaniem. Autorka poradziła sobie z nim nieźle, podobnie jak ilustratorka książki, która w moim odczuciu wykonała lepszą robotę niż w tomie pierwszym. Szata graficzna jest jeszcze ciekawsza i bogatsza. Książeczka jak znalazł dla milusińskich i niektórych rodziców też.
 
Anna Czerwińska-Rydel, „Pięć skarbów pod wielkim śniegiem. Opowieść o Wandzie Rutkiewicz”, Wydawnictwo Na Szczyt, Gdańsk 2017.
Cena: 39 zł
 
Ocena: koniecznie


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też