Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Wydarzenia |

Grotołazi mają swoich mistrzów

NPM 7/2014
Numer wyprzedany
Autor:
Redakcja n.p.m.
Jeden z elementów trasy – zjazd na linie przez podwieszoną oponę (Fot. Sławomir Oboda)
W Wojcieszowie odbyły się 20. Mistrzostwa Polski w Technikach Jaskiniowych „Złoty Karabinek”. Zwyciężyli Izabela Włosek ze Speleoklubu Dąbrowa Górnicza i Michał Macioszczyk z Wielkopolskiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego.

Jubileuszowe zawody odbyły się 31 maja w nieczynnym kamieniołomie „Gruszka” w Wojcieszowie (Góry Kaczawskie, 25 km od Jeleniej Góry). Zawodnicy mieli do pokonania odcinki linowe, tyrolki, kamienny meander, zjeżdżali, przeciskając się przez podwieszoną oponę. Nowością w tym roku było autoratownictwo, czyli ratowanie wiszącego na linie manekina zwanego „Januszem” i opuszczenie go na dół. Ci, którzy przeszli do finału, rywalizowali ze sobą w kolejnej konkurencji – sprincie na linie. Za błędy przyznawane były punkty karne, za przekroczenie limitu czasowego oraz rażące uchybienia techniczne, które mogłyby zagrażać bezpieczeństwu – zawodników czekała dyskwalifikacja.
– Trasa była wymagająca zarówno pod względem technicznym, jak i kondycyjnym. Natomiast autoratownictwo najlepiej pokazało poziom doświadczenia zawodników – mówi Michał Macioszczyk, który już trzeci raz z rzędu został mistrzem Polski w technikach jaskiniowych, a w 2010 roku zajął trzecie miejsce. W zawodach startuje od 2008 roku. Również Izabela Włosek to utytułowana zawodniczka, w tym mistrzyni Europy z 2011 roku. Wiele razy stawała na podium zawodów w Wojcieszowie, a mistrzynią Polski jest już po raz siódmy. W zawodach udział wzięło 11 pań
i 24 panów. W kamieniołomie ruch był spory, gdyż impreza co roku przyciąga liczne grono pasjonatów sportów górskich, jak również okolicznych mieszkańców. Mistrzostwom bowiem towarzyszy zawsze wiele dodatkowych atrakcji. To jedyne tego typu zawody grotołazów w Polsce. Ich organizatorem jest Speleoklub „Bobry” Żagań, a odbywają się one pod patronatem i przy udziale Polskiego Związku Alpinizmu.
Renata Wcisło

--------------------

Bielecki zrezygnował z Kanczendzongi
Adam Bielecki nie zdobył Kanczendzongi. Za pierwszym podejściem cofnął się 150 metrów od szczytu. Za drugim razem zrezygnował z samotnego ataku z powodu intensywnych opadów śniegu.
W wyprawie Kangchenjunga North Face Expedition 2014 wzięło udział pięciu himalaistów: Adam Bielecki (Polska), Denis Urubko (Rosja), Artiom Braun (Rosja), Dmitrij Siniev (Rosja) oraz Alex Txikon (Hiszpania). Ich głównym celem było wytyczenie nowej drogi w stylu alpejskim na północnej ścianie Kanczendzongi. Ten atak miał być poprzedzony aklimatyzacyjnym wejściem na szczyt normalną drogą. Ostatecznie nie udało się tych planów zrealizować. Wytyczenie nowej trasy w trudnych warunkach śniegowych i lawinowych okazało się niemożliwe.
Podczas normalnego wejścia jedynie Denis Urubko zdobył szczyt. Bielecki cofnął się 150 metrów od szczytu.  „Alex, Dima i ja nie zmogliśmy góry. Długi trawers, w kopule szczytowej konieczność ubezpieczania się na »sztywno« przez kilka wyciągów oraz bardzo »czujny« teren skutecznie spowalniały tempo marszu. Poza tym szliśmy na »ciężko«, mając zamiar schodzić na południową stronę. Ech, trzeba było iść na lekko! Brakowało nam do szczytu ok. 150 m, ale ze względu na późną porę zdecydowaliśmy się o 16.30 na odwrót do C4” – napisał Bielecki na Facebooku.  Nie powiódł się także drugi atak szczytowy 28 maja. Pogoda i trudne warunki pokrzyżowały te zamiary.  „Od 20 godzin wszystko wokół tonie w chmurach, sypie śniegiem i ma sypać jeszcze przez kolejne dni – wygląda to na pierwsze uderzenie monsunu. Ze względów bezpieczeństwa z wielkim żalem podjąłem ostateczną decyzję o odwrocie do bazy” – pisał na swoim profilu.
Bielecki pojechał na Kanczendzongę dzięki pieniądzom zebranym na portalu www.polakpotrafi.pl. Zebrał ponad 61 tys. zł.
RED

--------------

Ruszają na K2 i Broad Peak Middle

Program Polski Himalaizm Zimowy nosi już oficjalnie imię Artura Hajzera, pomysłodawcy
tego niezwykłego przedsięwzięcia. W czerwcu ruszyły dwie wyprawy na K2 i Broad Peak Middle, które mają przygotować 13 młodych himalaistów do zimowych ataków.
Masywy K2 i Broad Peaku leżą blisko siebie, dlatego też bazy znajdować się będą w odległości kilku godzin drogi, co ułatwi organizację obu wypraw i obniży koszty. Szefem ekipy na K2 (8611 m n.p.m.) jest Marcin Kaczkan, zdobywca m.in. Nanga Parbat i wszystkich pięciu siedmiotysięczników byłego ZSRR. W 2002 roku podczas zimowej wyprawy na drugi szczyt świata razem z Piotrem Morawskim i Denisem Urubką osiągnął najwyższą na tej górze wysokość 7650 m. Był uczestnikiem wyprawy na Gaszerbrumy, podczas której zginął Artur Hajzer. W zespole znajdą się również Janusz Gołąb (zimowy zdobywca Gaszerbrumu I), Artur Małek (wszedł zimą na Broad Peak), Paweł Michalski (zdobywca Broad Peaku, Gaszerbrumu I i II, Czo Oju) oraz doświadczony Piotr Snopczyński, który jedzie na własny koszt. Atak planowany jest drogą pierwszych zdobywców, która będzie także celem wyprawy zimowej. Wszystko wskazuje na to, że próba zostanie podjęta w sezonie zimowym 2015/16.
Celem drugiej wyprawy będzie Broad Peak Middle (8016 m n.p.m.) – to najwybitniejszy dziewiczy szczyt ośmiotysięczny zdobyty przez Polaków. Kazimierz Głazek kierował wyprawą Klubu Wysokogórskiego z Wrocławia w 1975 roku. Na szczyt weszli też Janusz Kuliś, Marek Kęsicki, Andrzej Sikorski i Bohdan Nowaczyk – ostatnia trójka zginęła podczas zejścia. Zdobyli go również Jerzy Kukuczka i Wojtek Kurtyka podczas trawersu całego masywu Broad Peaku w stylu alpejskim w 1984 roku. Liderem tej wyprawy jest Jerzy Natkański, m.in. zdobywca Gaszerbrumu II i Broad Peaku, szef Fundacji Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki. W ekipie są także: Agnieszka Bielecka, Jarosław Gawrysiak, Grzegorz Bielejec, Jarosław Botor, Marek Chmielarski, Mariusz Grudzień, Kacper Tekieli oraz Piotr Tomala. Na własny koszt jedzie Krzysztof Stasiak. Pierwotnym celem wyprawy była Nanga Parbat, ale z tego pomysłu zrezygnowano po ubiegłorocznym zamachu terrorystycznym. Obie wyprawy potrwają do końca sierpnia.
RED
Więcej informacji: www.polskihimalaizmzimowy.pl.

------------

Poznaniak z Koroną Ziemi

Bartłomiej Wróblewski jest kolejnym Polakiem, który zdobył Koronę Ziemi – dziewięć najwyższych szczytów wszystkich kontynentów. Projekt zakończył wejściem na Mount Everest za trzecim podejściem.
W 2012 roku do szczytu Mount Everestu zabrakło mu 1000 metrów od strony północnej, a rok temu 500 metrów od strony południowej. Tym razem się udało – od strony północnej.
– Tegoroczna wyprawa zakończyła się sukcesem. Trzeba jednak przyznać, że rzutem na taśmę... Na okno pogodowe czekaliśmy w bazie niemal dwa tygodnie. W końcu, mimo silnego wiatru, 25 maja wszedłem na górę – wspomina Wróblewski. – Atak szczytowy trwał 22 godziny. Mieliśmy dużo szczęścia, bo podczas zejścia zaczął się monsun i w ciągu kolejnych godzin spadł ponad metr śniegu. Tym samym zakończyła się moja 16-letnia przygoda z górami Korony Ziemi. Na pierwszą z nich – Elbrus na Kaukazie – wszedłem jeszcze w czasie studiów. Szmat czasu – mówi szczęśliwy zdobywca.
Wróblewski jest członkiem Klubu Wysokogórskiego w Poznaniu, na co dzień – prawnikiem konstytucjonalistą i dyrektorem Instytutu Prawa Wydziału Zamiejscowego Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Poznaniu.
Trzy dni po nim na najwyższy szczyt świata weszła Poorny Malavath z Hajdarabadu w Indiach. Tego wyczynu dokonała w wieku 13 lat i 11 miesięcy, co jest rekordem wieku wśród kobiet. Tylko o miesiąc młodszy był Amerykanin Jordan Romero.
RED


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też