Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

z biegu wzięte | Piotr Hercog

Granice wytrzymałości

NPM 6/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Piotr Hercog
Mistrzostwa świata w rajdach przygodowych w Szwecji (fot. arch. Piotra Hercoga)
Porozmawiajmy dziś o granicach ludzkiej wytrzymałości. Czy znacie swoje granice, testowaliście je kiedyś? A ile razy zdarzyło się Wam powiedzieć: „Już dalej nie pójdę, nie mam siły”, po czym chwilę odpoczywaliście, braliście do ust kostkę czekolady, łyk wody z bukłaka lub herbaty z termosu i szliście dalej? W bólach, bo w bólach, ale szliście. I to klasyczne i dobrze nam znane stwierdzenie u kresu wędrówki – nigdy więcej. A za tydzień i tak tęsknicie do gór i zmęczenia.

Swoją wytrzymałość przez lata testowałem w rajdach przygodowych. Jak to w sporcie, kolejne starty były coraz trudniejsze, dłuższe, coraz wyżej stawialiśmy sobie poprzeczkę. My, bo formuła rajdów przygodowych, gdzie ściga się na orientację na rowerach, biegiem, na rolkach czy kajakach, wymagała skonstruowania teamu, który składał się zazwyczaj z czterech osób, w tym co najmniej jednej kobiety. Pamiętam jak dziś, gdy na mistrzostwach świata w Szwecji przebyliśmy trasę liczącą 1126 kilometrów. Zajęło nam to 110 godzin. Sumując przez ten czas ilość snu, wyszło nam całe 4,5 godziny.
Przy ogromnym zmęczeniu, potwornym wydatku energetycznym i adrenalinie organizm przeistacza się w maszynę. To, co dzieje się wtedy w głowie, jest nie do opisania – liczy się tu i teraz, cała uwaga skupiona jest na wykonaniu zadania. Zdarzają się jednak nieoczekiwane sytuacje, kiedy organizm odmawia posłuszeństwa. Przychodzą halucynacje, sny na jawie. Często widzimy rzeczy, których nie ma. Ja na tych mistrzostwach prawie zleciałem z rowerem w przepaść, bo… widziałem na drodze zamknięty szlaban. Po mocnym hamowaniu, kiedy się ocknąłem i spojrzałem za siebie na drodze, nie zobaczyłem nic prócz spowitej nocą drogi leśnej. Często wydaje nam się, że ktoś z nami jest i rozmawiamy z nim. Ba! Ile takich historii można wysłuchać od himalaistów na prelekcjach, czy wyczytać w książkach. Ile historia zna przypadków, że na wysokości ponad 7000 metrów n.p.m. roztapiało się więcej lodu, by starczyło dla tego drugiego, którego tak naprawdę wcale obok nie było!
Granice wytrzymałości przesuwałem zatem coraz dalej, lepiej poznając mój organizm. Kolejne zawody uświadamiały mi, że w organizmie został ślad i doświadczenie z ostatnich startów. Że włókna mięśniowe jakby pamiętają i mają już zakodowane, iż kolejny wysiłek może być równie duży. Głowa mierzy się znów z wewnętrzną walką – mogę, mogę – mimo zmęczenia – mogę.
(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”
Współpraca Paulina Wierzbicka i Wojciech Grzesiok


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też