Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Temat numeru | Złote Czekany w Lądku-Zdroju

Górskie Oscary przyjeżdżają do Polski

NPM 8/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Dorota Rakowicz
(fot. Piotr Drożdż)
Jest 24 stycznia 2018 roku. Trwają właśnie wyprawy zimowe na K2 i Nanga Parbat. Darek Załuski musi zostać przewieziony do Skardu na niegroźny zabieg. Trójka wspinaczy dociera do obozu II na 6300 metrach n.p.m., gdzie planują spędzić noc. Na Nandze Tomek Mackiewicz i Elizabeth Revol czekają do rana w obozie IV na 7300 metrach. Pomiędzy tymi wiadomościami pojawia się jedna, która elektryzuje górskie środowisko – rozdanie Złotych Czekanów odbędzie się w małym Lądku-Zdroju.

Rzadko pojawiają się wiadomości tak zaskakujące i pozytywne dla polskiego środowiska górskiego. Ale na pewno niewielu spodziewało się, że przyznanie wspinaczkowych Oscarów, najważniejszych nagród dla alpinistów i himalaistów, może odbyć się poza Francją. Pewnie dlatego już kilkanaście minut po ogłoszeniu przenosin słynnych Złotych Czekanów do małej miejscowości w sercu Gór Złotych był problem ze znalezieniem noclegu na czas trwania Festiwalu Górskiego im. Andrzeja Zawady. Czy można się temu dziwić?
Przyznawane od 1992 roku nagrody nie bez powodu nazywane są wspinaczkowymi Oscarami. Francuska organizacja Groupe de Haute Montagne oraz magazyn „Montagne” przyznające Złote Czekany (fr. Piolets d’Or) zwracają uwagę nie tylko na wysokość i trudność zdobytej góry, ale na szereg czynników świadczących o wartości danego przejścia. Jury zwraca uwagę między innymi na styl przejścia i ducha eksploracji danej wyprawy (czy droga i/lub szczyt nie były wcześniej zdobyte), a także na podejście wspinaczy do ich pokonania (czy jest innowacyjne i kreatywne). Liczy się także poziom umiejętności technicznych oraz szacunek, zarówno dla swoich partnerów wspinaczkowych, jak i członków innych wypraw oraz porterów, a nawet lokalnych agencji. Dodajmy do tego szacunek dla środowiska i najmniejszą ingerencję w środowisko naturalne.
Zdobyć Złote Czekany, a nawet być do nich nominowanym, nie jest więc łatwo. Wiele interesujących z punktu widzenia laika przejść nigdy nie znalazło się nawet na długiej liście nominacji do nagrody. I to jest największa wartość Piolets d’Or – przyznawane są nie dla mediów i sponsorów, nie przez pryzmat popularności danego wspinacza i miejsca, nie dla „lajków” w mediach społecznościowych. Złote Czekany przyznają najbardziej uznani na świecie alpiniści, wspinacze i szanowani ludzie ze środowiska, honorując dokonania oparte na wartościach, które w środowisku wspinaczkowym szanowane są od lat.
Dziś liczy się Banff i Lądek-Zdrój
– Złote Czekany są tak ważną i szanowaną imprezą, że dzięki ich organizacji weszliśmy do czołówki światowych imprez górskich. Po raz pierwszy w historii. polski festiwal wymieniany jest jednym tchem z najważniejszymi na świecie – mówi z dumą w głosie Maciej Sokołowski, dyrektor Festiwalu Górskiego w Lądku-Zdroju.
Wymieńmy zatem dwie najważniejsze imprezy na świecie. Pierwszą jest Banff Mountain Film Festival w Kanadzie, której dyrektorem przez wiele lat była sama Bernadette Mcdonald, autorka bestsellerowych książek o Wojtku Kurtyce i polskich himalaistach. A drugą Kendal Mountain Festival, który co roku w listopadzie odbywa się w Wielkiej Brytanii. Dziś słynny cytat z „Misia” Stanisława Barei jest prawdziwszy niż kiedykolwiek. Wszystkie oczy górskiego świata zwrócone są na malutki Lądek i „Nie ma takiego miasta jak Lądyn, jest Lądek-Zdrój”.
Jak to się stało, że szef Groupe de Haute Montagne, Christian Trommsdorff, zdecydował się oddać w ręce Polaków organizację gali?
– Piotr Drożdż, redaktor naczelny miesięcznika „Góry”, jest od kilku lat fotografem na Złotych Czekanach i po zeszłej edycji Festiwalu Górskiego w Lądku podszedł do mnie i powiedział, że rozmawiał już wstępnie z Christianem i istnieje możliwość przeniesienia do Polski gali Piolets d’Or. Na początku podchodziłem do pomysłu z dystansem i nie dowierzałem, że to się może naprawdę wydarzyć. Ale umówiliśmy się w trójkę w styczniu na spotkanie. Omówiliśmy, za co ja byłbym odpowiedzialny, za co oni i znaleźliśmy kompromis, którego wynikiem są Złote Czekany w Lądku – tłumaczy z nieskrywaną satysfakcją Maciej Sokołowski.
Francuzi mogą się od nas uczyć
Kiedy weźmie się pod uwagę tylko tę jedną wypowiedź lądeckiego szefa, wydaje się, że było to proste i nieskomplikowane zadanie. Jednak sprawa jest dużo bardziej złożona. Ale, jak podkreśla dyrektor, „w życiu szczęściu trzeba pomóc”. I to właśnie od zbiegów okoliczności często zależy finalny efekt.
(...)
więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Polska

Zobacz też