Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Wydarzenia |

Górski Kolos dla Simone Moro

NPM 5/2011
Numer wyprzedany
Autor:
Redakcja n.p.m.
Simone Moro i Krzysztof Wielicki (fot. Adrian Larisz)
Gdyńskie Kolosy znów okazały się rekordowe. W ciągu trzech dni imprezy przez nowoczesną halę przewinęło się ponad 10 tysięcy osób. Górski Kolos trafił tym razem w ręce Włocha – Simone Moro.  

Kolosy to impreza, która na stałe wpisała się w kalendarz imprez podróżniczych, na których po prostu nie wypada nie być. W tym roku z górskich akcentów trzeba koniecznie odnotować wręczenie Super Kolosa Piotrowi
Pustelnikowi za 20-letnie zmagania z Koroną Himalajów.
– Po raz pierwszy zostałem tak zaszczytnie uhonorowany. Nogi latały mi jak jakiemuś młodzieniaszkowi. Czuję się bardzo wzruszony – mówił po otrzymaniu statuetki.
Ogromne wrażenie na widzach zrobiła także Ola Dzik, która opowiedziała o zakończonej sukcesem walce o tytuł Śnieżnej Pantery. Żeby go otrzymać, musiała wejść na pięć siedmiotysięczników położonych na terenie byłego ZSRR.
– To bardzo skromna dziewczyna, ale głęboko wierzę, że jeszcze o niej usłyszymy – zachwalał ją ceniony himalaista Krzysztof Wielicki. Wyczyn Oli doceniła też kapituła Kolosów, wręczając jej wyróżnienie w kategorii Alpinizm.
Ale głównego górskiego Kolosa otrzymał w tym roku pochodzący spod Mediolanu Simone Moro. Nagrodę odebrał w imieniu swoim i współtowarzyszy tego sukcesu – Denisa Urubko i Cory’ego Richardsa. Pierwszy zdobywca Gasherbruma II zimą zawitał do Gdyni, by opowiedzieć o swoim najnowszym dokonaniu. Niestety, pokazał wyłącznie film ze zmagania z ośmiotysięcznikiem. Na krótką rozmowę z publicznością czy osobistą opowieść o tym wyczynie czasu zabrakło. A wielka szkoda, bo pewnie wielu gości właśnie na ten moment najbardziej czekało. Tym bardziej, że Moro znany jest z tego, że bardzo promuje Polaków w świecie. Niektórzy z tego powodu nazywają go żartobliwie Simone Morowskim.
Z górskich wieści z Gdyni odnotujmy jeszcze informację o finale Memoriału im. Piotra Morawskiego (notabene partnera Simone Moro w nagrodzonej Kolosem 2005 zimowej wyprawie na Sziszapangmę), organizowanego przez Olgę Morawską i Alpinus Expedition Team. Tegorocznym zwycięzcą został Stefan Czerniecki, który publikował także na łamach „n.p.m.”. Jury doceniło jego projekt „Śladem szeptu amazońskiego potoku”. Wyprawa ma na celu pionierskie pokonanie prawego dopływu źródłowego odcinka Orinoko w Wenezueli.
RED

Nagrody

Super Kolos 2010
Piotr Pustelnik – za zdobycie Korony Himalajów, jako trzeci Polak i dwudziesty himalaista na świecie.

ALPINIZM Kolos 2010
Simone Moro, Denis Urubko, Cory Richards – za zimowe wejście na Gasherbrum II, pierwszy ośmiotysięcznik zdobyty o tej porze roku w Karakorum.
Wyróżnienie: Aleksandra Dzik – za wejście na pięć siedmiotysięczników byłego Związku Radzieckiego, które skompletowała jako pierwsza Polka, uzyskując tytuł Śnieżnej Pantery.

WYCZYN ROKU Kolos 2010
Sylwester Czerwiński – za dwuipółletnią rowerową wyprawę „Kropla świata”, w trakcie której przejechał samotnie ponad 50 tys. km oraz potrafił dostrzec różnorodność kultur i problemy spotykanych ludzi.

PODRÓŻE Kolos 2010
Magdalena Skopek – za niezwykłą podróż za Koło Polarne, podczas której przez dwa miesiące dzieliła koczownicze życie z rodziną rdzennych mieszkańców Półwyspu Jamalskiego.
 
ŻEGLARSTWO Kolos 2010
Kpt. Jerzy Radomski – za jedyny w swoim rodzaju 32-letni rejs „Czarnym Diamentem”, w trakcie którego przeżeglował niemal 240 tys. mil morskich, czyli więcej niż odległość z Ziemi na Księżyc.

EKSPLORACJA JASKIŃ
Kolos 2010
Artur Kozłowski – za eksplorację podziemnego przepływu rzeki Coole od ponoru Polltoophill do wywierzyska Polldeelin na Nizinie Gort w hrabstwie Galway w Irlandii.

NAGRODA im. ANDRZEJA ZAWADY
Tomasz Kowalski – na projekt zdobycia tytułu Śnieżnej Pantery w rekordowym czasie.

NAGRODA SPECJALNA
Jarosław Frąckiewicz – za długoletnią, niestrudzoną aktywność na wielu polach i realizację ambitnych przedsięwzięć podróżniczych, szczególnie kajakowych, oraz zarażanie innych swoim optymizmem, pogodą ducha i poczuciem humoru.

NAGRODA DZIENNIKARZY
Kpt. Jerzy Radomski

----------------

Kinga jedzie na Makalu

Piąty szczyt świata – Makalu – to kolejny cel Kingi Baranowskiej. Jeśli na niego wejdzie, będzie to jej ósmy ośmiotysięcznik.
Makalu (8463 m n.p.m.) to piąty co do wysokości szczyt świata, położony w Himalajach Wysokich. Wznosi się w odległym, trudno dostępnym rejonie Nepalu, na granicy Chin i Nepalu, 20 kilometrów od Everestu. Ten silnie zlodowacony szczyt zaliczany jest do tzw. wysokich ośmiotysięczników. Granica wiecznego śniegu znajduje się na nim na wysokości ok. 5700 m n.p.m. Makalu w języku tybetańskim oznacza „Wielką Czerń”), co oddaje wygląd tej potężnej skalnej piramidy, kiedy wiatr oczyści ją ze śniegu. W sanskrycie oznacza „Wielką Pogodę”
(Maha Kala), nawiązując do położenia góry – trudno dostępnej, wyrastającej ponad okoliczne szczyty w rejonie słynącym z silnych wiatrów. Ze skrajnościami pogody kojarzy się także hinduski bóg Śiwa i może przez wzgląd na niego tak nazwano górę. Góra podobno ma stanowić tron bóstwa.
Szczyt po raz pierwszy został zdobyty w 1955 roku przez ekspedycję francuską. Pierwszego wejścia zimowego dokonali Simone Moro i Denis Urubko w 2009 roku. Pierwsze polskie wejście odbyło się w 1981 roku, jego autorem był Jerzy Kukuczka. Do końca XX wieku na wierzchołku Makalu stanęło 180 wspinaczy. Do tej pory górę zdobyło siedmioro Polaków, w tym tylko jedna kobieta. Kinga wyrusza na Makalu w międzynarodowym zespole. Wyprawa planuje wspinaczkę północno-zachodnią ścianą.
– Makalu jest wysokim szczytem, na którym wieją silne wiatry. Znajduje się on bowiem w zasięgu prądów strumieniowych, które omijają od północy Everest i dopadają Makalu ze zdwojoną siłą. Dlatego też pogoda będzie miała wielki wpływ na przebieg wyprawy – mówi Kinga Baranowska.
Polska himalaistka zdobyła do tej pory siedem ośmiotysięczników. Na trzech z nich (Dhaulagiri, Manaslu i Kanczendzondze) stanęła jako pierwsza Polka.
RED

----------------

Polacy nie zdobyli zimą Broad Peaku

Polakom nie udało się zdobyć zimą Broad Peaku. Wyprawa pod kierunkiem Artura Hajzera dotarła na 7830 m n.p.m.
Oblężenie góry w ramach projektu Polski Himalaizm Zimowy 2010-2015 trwało łącznie prawie trzy miesiące. Niestety, kilka tygodni ścisłej akcji górskiej nie przyniosło 9-osobowej ekipie sukcesu. Niskie temperatury, silne wiatry i obfite opady śniegu okazały się silniejsze. Najwyżej, bo na 7830 m n.p.m., dotarli Robert Szymczak i Ali Sadpara, gdzie zatrzymała ich ogromna szczelina. Co prawda wspinacze znaleźli stare liny poręczowe, jednakże wisiały one luźno nad szczeliną i w żadnym wypadku nie były przydatne.
– Robert i Ali szukali innej możliwości przejścia, jednak ich zmęczenie, fatalna pogoda i bardzo wysoki stopień niebezpieczeństwa, które niosłaby ewentualna próba przekroczenia szczeliny, wpłynęły na ostateczną decyzję o zaprzestaniu ataku – relacjonował na gorąco Artur Hajzer, kierownik wyprawy.
Tym samym kolejne zimowe wejście na 12. szczyt świata – Broad Peak (8047 m n.p.m.) zakończyło się niepowodzeniem. Polacy wspinali się drogą pierwszych zdobywców od zachodu, z lodowca Goldwin – Austin w rejonie Baltoro. Była to trzecia zimowa polska ekspedycja w ten rejon i szósta w historii. Wcześniej działały tu: polsko-kanadyjska wyprawa Andrzeja Zawady (1987/88), wyprawa Artura Hajzera (2008/09), dwie włoskie Simone Moro (2007 i 2008), jedna  hiszpańska Juanito Oiarzabala (2003). Podczas ekspedycji Andrzeja Zawady Maciej Berbeka w ataku na Broad Peak ustanowił zimowy rekord wysokości w Karakorum – dotarł do przedwierzchołka (8027 m n.p.m.). Ten wynik do dziś nie został pobity.
Ekspedycja była możliwa dzięki wsparciu Ministerstwa Sportu, Polskiego Związku Alpinizmu i Fundacji Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki.
RED


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też