Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Polska | Okolice hali szrenickiej

Górski debiut przedszkolaka

NPM 11/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Tomasz Rzeczycki
(fot. Tomasz Rzeczycki)
Gdy w swoim górskim debiucie syn zdobywa Szrenicę, co może czuć ojciec? Dumę, ale i ból kręgosłupa – za sprawą plecaka z wszelkimi możliwymi dziecięcymi akcesoriami.  

Wstyd się przyznać, ale Karkonosze odkryłem dopiero po studiach. Wcześniej nigdy tu nie byłem, wędrując niemal wyłącznie po Karpatach. Od razu podczas pierwszej wizyty zachwyciłem się trasami wiodącymi powyżej górnej granicy lasu, mnogością skał i skałek, a przede wszystkim solidnymi, poniemieckimi murowanymi schroniskami górskimi, jakże kontrastującymi z drewnianą prostotą tego rodzaju obiektów w Małopolsce. To, co mnie tak późno chwyciło za serce, chciałem pokazać swoim pociechom od małego – najpierw córce, a potem synowi, przedszkolakowi. Nasza dzisiejsza wędrówka to jego pierwsza w życiu wycieczka w góry. Nie będę bowiem liczył wyprawy, kiedy to dzięki uporowi rodziców wjechał w wózku po asfalcie do schroniska PTTK Odrodzenie nad Przełęczą Karkonoską.
Najwyżej, jak się da
Mama zostaje w domu, by opiekować się najmłodszą pociechą. Wyruszam więc na szlak z dwójką starszych dzieci. Pora jest jednak trochę nietypowa, bo startujemy dopiero po południu. Wysiadamy więc jako jedyni z czeskiego wagonu motorowego na najwyżej w Polsce położonym przystanku kolejowym Szklarska Poręba Jakuszyce (886 m n.p.m.). Witają nas cisza i mroźne powietrze. Pociąg odjeżdża w stronę Harrachova, zostajemy sami.
Wybrałem Kolej Jakuszycką, gdyż daje ona możliwość podjechania najwyżej, jak tylko się da w Karkonosze, a prowadzący stąd zielony szlak stanowi najłagodniejsze podejście do granicznego grzbietu Karkonoszy. Nie każdy wie, że w powojennej historii pociągi pasażerskie jeździły tędy w sumie tylko kilka lat. W latach 1945-1946 składy z Jeleniej Góry Zachodniej docierały przez Jakuszyce do polskiej wtedy stacji Tkacze, która po regulacji granicy stała się kilkanaście lat później częścią czeskiego Harrachova. Drugą okazję turyści otrzymali w 1961 roku, gdy na Karkonosze rozciągnięto polsko-czechosłowacką konwencję turystyczną. Od końca czerwca do połowy października 1961 roku pociąg do Jakuszyc docierał dwa razy dziennie. I wreszcie, po remoncie linii i wymianie wiekowych szyn oraz podkładów, pociągi zagościły tu na stałe siedem lat temu. Niestety, jeden minus tej trasy jest taki, że odcinek między centrum miasta a dzielnicą Jakuszyce nie jest w ogóle widokowy. Pociąg jedzie przez las, nie ma co liczyć choćby na spektakularne zdjęcie Szrenicy.
WOP nie zezwolił
Najpierw idziemy kilkaset metrów wzdłuż drogi krajowej nr 3 w stronę centrum miasta, by przy siedzibie leśnictwa Orle skręcić zielonym szlakiem w górną część Doliny Kamiennej. Rzeka o takiej samej nazwie, która kilka lat temu wyrządziła wielkie szkody w dolnej części miasta, tutaj jest niepozornym potokiem. Okazuje się jednak, że im wyżej idziemy, tym więcej czeka nas problemów z podmokłym terenem. Pomiędzy Mumlawskim Wierchem (1217 m n.p.m.), Przedziałem (1063 m) i Owczymi Skałami znajdują się obszary źródliskowe. Z tego właśnie powodu nawet w suchy jesienny dzień można przemoczyć buty. Podmokły teren był jednym z powodów, dla których kilkakrotnie zmieniano przebieg zielonego szlaku między Przełęczą Szklarską (886 m n.p.m.) a Halą Szrenicką.
– Szlak z Jakuszyc na Halę Szrenicką powstał później niż inne i od początku były z nim kłopoty – wspomina Marek Staffa, współautor „Słownika geografii turystycznej Sudetów”. – O ile pamiętam, zmiany jego przebiegu następowały z powodu zabagnionego terenu i wiatrołomów na trasie. W pewnym momencie ówczesne Wojska Ochrony Pogranicza chciały go wręcz zlikwidować, bo prowadził koło ich obiektu na Hali Szrenickiej, a równocześnie od początku wojsko nie godziło się na pierwotnie projektowany przebieg szlaku wzdłuż granicy.
 
(...)
 
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”
 


Zobacz podobne artykuły

Karkonosze
Polska

Zobacz też