Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Temat numeru | Najpopularniejsze szczyty

Górska lista przebojów

NPM 6/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Andrzej Bazylczuk
(fot. Krzysztof Baraniak)
Polacy bardzo chętnie jeżdżą w góry, ale pod określeniem tym kryć mogą się tak diametralnie różne sposoby spędzania wolnego czasu, jak wypad do Gołębiewskiego w Karpaczu, przejście Orlej Perci czy trekking w Himalajach lub zdobycie Mont Blanc. Czy można zatem wskazać, jakie górskie hity wybieramy najczęściej?  

Według danych Ministerstwa Sportu i Turystyki na jakiekolwiek wyjazdy urlopowe decyduje się nieco ponad połowa Polaków. Oznacza to, że blisko 20 milionów osób wypoczywa poza domem. Jak łatwo się domyślić, rejony górskie co roku są w czołówce krajowych kierunków wyjazdów. Niestety, dane rozróżniają tylko województwa, a nie konkretny cel wyjazdu. Stąd wiemy, że na przykład w 2015 roku aż 23 procent polskich turystów odwiedziło Małopolskę, ale trudno wywnioskować, ilu z nich wybrało się w Tatry, a jaka część wolała zwiedzić Wawel. Oczywiście znaleźli się respondenci, którzy wymknęli się zamysłowi ankieterów i 4 procent pytanych zadeklarowało po prostu, że jeździ w góry. Dla porównania odpowiedź „morze” lub „Bałtyk” pojawiła się u 9 procent pytanych. Ale to nie dawało jeszcze pełnego obrazu. Za to góry jako cel wyjazdów uwzględniają już najnowsze statystyki, które obejmują pierwsze półrocze 2016 roku. Wynika z nich, że 9 procent osób, które wyjeżdżały na 5 dni lub mniej, wybrało góry. Natomiast w przypadku wypadów trwających dłużej liczba ta wyniosła prawie 23 procent i plasowała się na drugim miejscu, po miastach (niewiele ponad 62 procent).
Morskie Oko bije rekordy
Górską wizytówką Polski są oczywiście Tatry. Od kilkunastu lat liczba odwiedzających je w ciągu roku osób oscylowała wokół 3 milionów – raz zatrzymując się nieco przed tą barierą, a kiedy indziej nieznacznie ją przekraczając. Ale w ciągu ostatnich trzech lat przełamano tę tendencję. W 2015 roku Tatry odwiedziło ponad 3,3 miliona osób, a w ubiegłym roku już blisko 3,7 miliona.
– Chyba społeczeństwo troszkę się bogaci – może nieznacznie, ale jednak. Polacy lepiej zarabiają, więc zaczynają wyjeżdżać. I to niekoniecznie daleko, gdyż widzimy zamachy i niepewną sytuację polityczną. To sprawia, że ludzie wolą jeździć w Tatry – uważa Edward Lichota, międzynarodowy przewodnik górski, a jednocześnie zastępca naczelnika TOPR. Ale oczywiście nie tylko sytuacja na świecie jest powodem popularności naszego najwyższego pasma. Druga przyczyna to po prostu jego uroda. – Gdy porównamy Tatry na przykład z Alpami, to okaże się, że oprócz lodowców u nas jest dosłownie wszystko. Są piętra roślinności, piękne stawy, zwierzęta, jak kozice i świstaki, oraz duże ściany dla wspinaczy – wylicza.
Miejsca, gdzie najłatwiej spotkać wspomniane 3 miliony osób, od dawna pozostają niezmienne. Jak łatwo się domyślić, tatrzańscy turyści najliczniej szturmują mekkę szkolnych wycieczek, czyli Morskie Oko.
– Tam zawsze jest najwięcej ludzi, niezależnie od pory roku –uważa Lichota. Podkreśla też, że chociaż asfaltowa droga prowadząca nad najsłynniejsze z tatrzańskich jezior nie należy do zbyt pięknych szlaków, to wyłamujący drzewa wiatr sprawił, że widoków, które mogą podziwiać zmierzający nią turyści, jest o wiele więcej niż kilkanaście lat temu.
Słowa przewodnika potwierdzają statystyki. Na Palenicy Białczańskiej, gdzie zaczyna się szlak nad Morskie Oko, zawsze sprzedaje się najwięcej biletów do Tatrzańskiego Parku Narodowego. W 2016 roku było to ponad 850 tysięcy, a żeby otrzymać pełen obraz popularności Moka, do tej liczby trzeba jeszcze dodać zwolnionych z opłat, wchodzących poza godzinami otwarcia punktu sprzedaży biletów czy wreszcie tych, którzy celowo przemknęli bez płacenia. Co ciekawe, chociaż wzrost liczby turystów zanotowano w całym parku, a najwięcej turystów przybyło w najpopularniejszych miejscach, to pod względem procentowym wyjątkowo imponujący skok zanotował inny punkt.

(...)

Więcej - czytaj w numerze "n.p.m."
 


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też