Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Okiem Bazyla |

Górna granica futbolu

NPM 4/2014
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Andrzej Bazylczuk
(fot. arch. Andrzeja Bazylczuka)
Jeszcze niedawno chyba wszyscy żyliśmy igrzyskami olimpijskimi w Soczi. Codzienne oglądanie sportowych zmagań w zimowych warunkach skłaniało do różnych rozmyślań. Na przykład czy curling byłby ciekawszy, gdyby zrobić z niego grę kontaktową, albo co by się stało, gdyby w góry przenieść wszelkie dyscypliny. Postanowiłem skupić się na tej drugiej kwestii.  

Wiele zimowych dyscyplin jest związanych z górami, więc je zostawmy w spokoju. Rozważmy jednak, co uzyskalibyśmy, przenosząc te, które wysoko nad poziomem morza raczej nie goszczą. Gdyby na przykład pójść na całość i próbować uprawiać każdy sport w Himalajach, przede wszystkim uzyskalibyśmy efekt całkiem zabawny. Tylko wyobraźcie sobie sprinterów pędzących po lodowcu albo piłkarzy dygoczących z zimna i muszących przerywać co chwila mecz, gdyż piłka wpadła do szczeliny albo stoczyła się z góry, na której położone jest boisko. Chociaż ta ostatnia kwestia wcale nie jest aż tak abstrakcyjna – chyba każdy, wędrując przez położone w górach wsie, widział bramki czy kosze na zboczach. Sam mijałem je wiele razy, co pokazuje, że miłość do sportu potrafi pokonywać wszelkie ograniczenia. Przynajmniej teoretycznie, ponieważ nie przypominam sobie, abym miał kiedyś okazję zobaczyć, jak ktoś na takich boiskach gra. Wyjaśnienia mogą być dwa – albo miałem pecha, albo zapał do gry w tak nietypowych warunkach wygasa po kilku pierwszych pościgach za toczącą się ze zbocza piłką.

Prócz otoczki rodem z Monty’ego Pythona nasze górskie igrzyska sportów nizinnych mogłyby dać plon w postaci sporej liczby rekordów świata. Na dużych wysokościach powietrze jest bardziej rozrzedzone, co sportowcy mogą wykorzystać do osiągania niesamowitych wyników. Próbkę tego mieliśmy w 1968 roku podczas igrzysk w Meksyku, położonym około 2200 metrów nad poziomem morza, czyli gdzieś na wysokości Kościelca. Wśród konkurencji, w których bito wówczas rekordy świata, były między innymi skoki (trójskok, w dal i o tyczce) oraz biegi (100, 200, 400 i 800 metrów) mężczyzn, a także biegi na 100 i 200 metrów kobiet. W tym drugim rekord świata ustanowiła Irena Szewińska. Wiele z nich na poprawienie czekało długie lata – na przykład rekord amerykańskiej sztafety 4 × 400 metrów utrzymał się przez 24 wiosny, a rekordowe osiągnięcie w skoku w dal Boba Beamona poprawiono dopiero w 1991 roku.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też