Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Korona Gór Polski | Kowadło

Gorączka złota minęła

NPM 10/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Bartosz Andrzejewski
(fot. Bartosz Andrzejewski)
Gdy myślimy o górskiej dziczy na obszarze naszego kraju, natychmiast przychodzą nam do głowy Bieszczady lub Beskid Niski. Sam nie wiem, dlaczego niewielu w ten sposób postrzega Sudety. Może po prostu wciąż jeszcze nie znamy niektórych ich zakątków?

Sudety są dla mnie jednym z takich miejsc na Ziemi, w które zawsze wracam z wielką przyjemnością. Nie mam możliwości, by pojawiać się tam tak często, jakbym chciał, ale wciąż jestem optymistą. Wierzę, że kiedyś będę miał więcej czasu, by dokładniej poznać tę część Polski.
Kolejny cel w moim projekcie Korony Gór Polski wybrałem w miejscu wyjątkowym z dwóch powodów. Po pierwsze, to właśnie tutaj zlokalizowany jest najstarszy w Polsce ośrodek górniczo-hutniczy, w którym swego czasu wydobywano złoto. A po drugie, dziś odbywa się tu najdłużej istniejąca w Polsce impreza górska. Mowa oczywiście o Festiwalu Górskim im. Andrzeja Zawady w Lądku-Zdroju. Jestem w Górach Złotych!
 
Ciężkie brzmienie, lekka nuta
A złote są one dosłownie i w przenośni. Można ich nazwę kojarzyć oczywiście z kopalnią złota, ale mnie ta szlachetna barwa objawia się dziś przede wszystkim w przyrodzie. Nadchodzi złota jesień. Drzewa i krzewy przybierają barwy, które w połączeniu z promieniami słońca serwują nam wyjątkowy, niepowtarzalny spektakl.
Wraz z kolegą Rafałem, kompanem wędrówek na szczyty Korony Gór Polski, przyjechaliśmy tu, by wejść na Kowadło (988 m n.p.m.), szczyt sklasyfikowany jako najwyższy w Górach Złotych. Choć nazwa wierzchołka ma ciężkie brzmienie, to tutejszy region zdecydowanie należy do łagodnych Sudetów. Nie spodziewamy się zatem jakichkolwiek problemów, które mogłyby zatrzymać nas w drodze po kolejne świecidełko do naszej korony. A ten klejnot błyszczy dzisiaj wyjątkowo jasno. Pogoda jak na zamówienie i pora na tyle wczesna, by przy okazji rekonesansu okolicy spokojnie wejść na górę i z niej zejść.
Nim udamy się na Kowadło, należy dotrzeć do Bielic, mikrowioski położonej u podnóży wierzchołka, a jednocześnie znajdującej się na granicy między pasmami Gór Złotych i Bialskich. Góry Złote nie są dużym pasmem. Leżą rozłożone niemal w równych częściach na terenie Polski i Czech. Co najważniejsze dla wędrowców ceniących sobie spokój i samotność na górskim szlaku, jest to pasmo idealne. Nie zapuszczają się tu tłumy turystów, a i samych mieszkańców jest niewielu.

Spór o szczyty
Na miejscu jesteśmy w południe. Do Bielic przyjechaliśmy samochodem i już od samego początku miejscowość kojarzy mi się z bieszczadzkim Wołosatem. Podobnie jak tam, i tu mam wrażenie, jakbym znalazł się na końcu świata. Kilka domów w niedużej odległości od siebie, jeden samochód starej daty zaparkowany w gęstej trawie i psiaki na łańcuchach, które głośno szczekają na nasz widok, wyraźnie niezadowolone. Zaparkowaliśmy na poboczu jedynej tutaj asfaltowej drogi. Stąd można udać się szlakiem koloru zielonego w Góry Bialskie z najwyższym tam Rudawcem (1106 m n.p.m.) lub tak jak my – na Kowadło.
Kwestia najwyższego szczytu Gór Złotych od dawna jest sporna. Po pierwsze zgodnie z logiką najwyższym wierzchołkiem powinna być raczej Postawna (1117 m n.p.m.), po drugie z teorią klasyfikacji Gór Bialskich jako odrębnego pasma również niektórzy się nie zgadzają. Pisał o tym szczegółowo Tomasz Rzeczycki w tekście „Rysy na koronie, czyli co komu nie pasuje” („n.p.m.” 1/2017). Chodzi o to, że nie ma żadnej wybitnej przełęczy, która oddzielałaby Góry Bialskie od pozostałej partii Gór Złotych. Polscy autorzy rozmaicie próbowali wyznaczać taką przełęcz graniczną, ale zawsze lokowali ją w pobliżu… najwyższego szczytu Gór Złotych – Kowadła (989 m n.p.m.). Jednak w 1946 roku Polskie Towarzystwo Geograficzne ustaliło podział pasm górskich w Sudetach Wschodnich, w którym nie wyodrębniono osobnych Gór Bialskich.
 
(...)
 
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.” 


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też