Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Okiem Bazyla |

Goło i (nie zawsze) wesoło

NPM 2/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Andrzej Bazylczuk
()
Dobre ubranie to w górach podstawa. Dlatego niemal każdy turysta przed wyruszeniem na szlak skrupulatnie dobiera elementy garderoby. Są jednak i tacy, którzy zdobywają szczyty, wyglądając, jakby wybierali się na basen lub plażę nudystów.

Na początku grudnia GOPR musiał ruszyć na pomoc grupie, która wchodziła na Śnieżkę w krótkich spodenkach bądź w strojach kąpielowych. Siódemka zagranicznych turystów w ten nietypowy sposób szukała adrenaliny, a znalazła hipotermię. Okazuje się, że ich pomysł nie był oryginalny. Już w 2017 roku 40 osób weszło w bieliźnie na najwyższy szczyt Karkonoszy. Wyczynowi towarzyszyła zbiórka pieniędzy dla chorego dziecka. Akcja „Golasy na Śnieżkę” miała zostać powtórzona w 2018 roku i znów przyświecał jej szczytny cel. Liczono też na pobicie rekordu Guinnessa w kategorii „najwięcej osób wchodzących w górach na mrozie w strojach kąpielowych”. Z pomysłu trzeba było jednak zrezygnować. Ratownicy, będąc świeżo po ściąganiu z Domu Śląskiego zmarzniętej siódemki, negatywnie zaopiniowali wejście kolejnych golasów i władze Karkonoskiego Parku Narodowego wycofały swoją zgodę. Uczestnicy akcji podążyli więc na Śnieżkę w pełnym rynsztunku.
Zimowe wejście bez ciuchów to rzadkość, ale samo chodzenie po górach w stroju Adama i Ewy nie jest niczym nowy. Fotograf i wspinacz Dean Fiedelman zasłynął dzięki projektowi Stone Nudes, w ramach którego robił zdjęcia śmiałków walczących nago ze ścianami w parku Yosemite w USA. To tam wznosi się słynny granitowy monolit El Capitan. W ciągu lat dokonywano na nim wielu efektownych wyczynów, a od 2017 roku jest wśród nich pierwsze wejście na golasa. Jego autorami są Leah Pappajohn i Jonathan Fleury, którzy bez ubrań przeszli słynną drogę The Nose. Leah w jednym z wywiadów zapewniała, że naga wspinaczka to wspaniałe i zabawne przeżycie.
Kiedy jedni przemierzają szlaki lub walczą ze ścianą w bieliźnie lub nawet bez niej, inni decydują się pozbyć ciuchów tylko na chwilę. A dokładnie na czas zrobienia zdjęcia. Robią tak autorki strony Mountain Babes, propagujące oddawanie hołdu potędze gór przez fotografowanie się bez ubrań. Znalazły masę naśladowczyń i chociaż sama strona od dawna nie była aktualizowana, jej profil na Instagramie wciąż się rozrasta. Obecnie jest na nim około tysiąca zdjęć. Lwią część wykonano w USA, ale zdarzają się też kadry z Himalajów, Alp czy Patagonii. Nie znalazłem niczego z naszych gór, ale też nie przeglądałem całych zbiorów. Wypada zaznaczyć, że prezentowane sceny nie są obsceniczne. Panie zazwyczaj są topless, ale stoją tyłem więc nie widać ani twarzy, ani części ciała, które mogłyby kogoś zgorszyć.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też