Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Cudze chwalicie… | Jura Krakowsko-Częstochowska

Gdzie jest skarb komesa?

NPM 12/2014
Numer wyprzedany
Autor:
Kamila Gruszka
(Kamila Gruszka)
Ile w sumie jest dolinek jurajskich? Od czasu do czasu zadaję sobie to pytanie, ale dotychczas nie znalazłam na nie jednoznacznej odpowiedzi. Być może nie dość uważnie i skrupulatnie przeglądam zasoby internetu w poszukiwaniu kompletnej listy – spisu, z którego mogłabym wykreślać kolejne odwiedzone przeze mnie wąwozy, jary i kotliny.

Już dawno zdałam sobie sprawę, że Kobylańska, Będkowska i Bolechowicka to niejedyne dolinki, do których warto wybrać się na spacer, uciekając z pokrytego smogiem Krakowa. Zasiadam więc po raz kolejny nad mapą „Pierścienia Jurajskiego” i szukam celu na szybką wycieczkę. Tym razem pada na Dolinę Aleksandrowicką.

Śladami Jasia Wędrowniczka
Tak naprawdę dolina była moim potencjalnym celem już od dawna, choć muszę szczerze przyznać, że przez długi czas nie miałam pojęcia o jej istnieniu. Dopiero kilka lat temu, na trasie dojazdowej do Brzoskwini, gdzie często się wspinałam, pojawiła się tablica „Dolina Aleksandrowicka 1,5 km”. W 2011 roku, wykorzystując fundusze unijne, gmina Zabierzów zrealizowała projekt „Jurajski Raj”, mający na celu promocję najpiękniejszych jej zakątków w oparciu o istniejące szlaki turystyczne. Pobudowano wówczas drewniane wiaty, ławki i miejsca wypoczynkowe. Zorganizowano parkingi, a także nie zapomniano o stojakach na rowery. Zadbano też o oznakowanie mniej znanych obiektów. Dzięki temu w pewien słoneczny, choć mroźny dzień przed południem trafiam wraz z rodziną do wsi Aleksandrowice. Szybko lokalizujemy początek dolinki – świetne miejsce na piknik w bardziej sprzyjających okolicznościach pogodowych. Faktycznie zadbano o to, byśmy mieli gdzie przysiąść, a dzieci gdzie się pobawić. Kusi plac zabaw, ale tego dnia mamy inny cel: chcemy dotrzeć pod skałę zwaną Krzywosądem, gdzie w rozpadlisku tkwi nieodkryty do dzisiaj skarb. Zaprowadzi nas do niej czerwony szlak spacerowo-dydaktyczny. Na tablicy u wylotu doliny czytamy, że został on wytyczony przez okolicznych mieszkańców już w 2007 roku. Uporządkowali oni zaniedbane zachodnie zbocze i udostępnili je zwiedzającym. To właśnie tam kryją się najciekawsze zakątki doliny.
Wspinamy się początkowo dość mocno pod górę. Prowadzą nas znaki czerwonego „Jasia Wędrowniczka” z kijami oraz biało-czerwone kwadraty. „Jasie” wyznaczają trasę dla amatorów nordic walkingu, kwadraty – dla turystów pieszych. Ale tak naprawdę ścieżka w Dolinie Aleksandrowickiej o długości 2,3 km jest ta sama dla jednych i drugich. W pewnym momencie łączy się z czarnym szlakiem przecinającym wieś.


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też