Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

|

Filozoficznie o magii gór

NPM 2/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Karolina Smyk
Robert Macfarlane daje się lubić już po przeczytaniu kilku stron książki. A rozpoczyna swoją opowieść wspomnieniem z czasów dzieciństwa o myszkowaniu w bibliotece dziadków w poszukiwaniu skarbu – ksiąg o himalaistach.

Jednemu z nich, George’owi Mallory’emu, zawdzięcza swoją górską pasję. Co więcej, dostrzega w krajanie wyraziciela idei obsesyjnej miłości do gór, spadkobiercę kształtowanych przez stulecia postaw wobec gór i eksploracji. Historia Mallory’ego, legendy Everestu, jest klamrą niniejszej opowieści.
Autor zrekonstruował sposób postrzegania gór przez zbiorowość, by udowodnić, że wszyscy dziedziczymy „skomplikowaną i niewidzialną dynastię odczuć: patrzymy na świat oczami niezliczonych i anonimowych poprzedników”. Czas jest tu nie tylko przedmiotem badań, ale i fascynacji. Wraz z Macfarlane’em wędrujemy myślą daleko wstecz, do geologicznej przeszłości ziemi, przemierzamy epoki, śledząc ścieżki idei, które przyświecały podróżnikom i ludziom gór. I choć szanuje on wyczyny górskich bohaterów, tropi ich emocje i doznania, a nie zaliczone drogi czy pobite rekordy.
Daje obraz tego, jak formowało się, wstrząsane rewolucyjnymi doktrynami, emocjonalne podejście do gór. Prześwietla mity i wyobrażenia, koncepcje naukowe, żeby uchwycić ewolucję: od góry-duchowego symbolu poprzez interesujący fizyczny obiekt po przedmiot obsesji. Z ekscytacją opowiada o tym, jak góry biorą sobie we władanie ludzką wyobraźnię, kusząc tajemnicą, potrzebą rozwoju, pragnieniem oryginalności i bycia pierwszym. Nie waha się przed ilustrowaniem tez przykładami ze swojego górskiego życia, ponieważ jest to poniekąd jego historia. Przebył drogę od wspinacza, dla którego liczyło się ryzyko, ból i strach, po skromnego myśliciela, doceniającego piękno, radość i zachwyt. Konfrontuje własne odczucia z odczuciami innych ludzi gór, szuka ich potwierdzenia w mądrości filozofów i pisarzy, by pokazać, jak świadomość zbiorowa wpływa na wyobrażenia jednostki. To esteta, z dużą wrażliwością opisujący zarówno twórczą działalność natury, przemawiającej na przykład przez światło, niebo czy powietrze, jak i artystów urzeczonych górskim krajobrazem. Korzysta z dobrodziejstw języka poetyckiego, stosując rozbudowane metafory.
Choć książka dotyczy historii myśli, gór wyobrażonych, a rozważania autora osadzone są w kontekście literackim i filozoficznym, ich nieznajomość nie będzie przeszkodą w lekturze dla tych, którzy cenią sobie możliwość sięgania poza granice widzialnego świata. Aczkolwiek dobór bibliografii „pod czytelnika angielskiego” sprawia, że książka przypadnie do gustu przede wszystkim osobom zainteresowanym tradycją i kulturą brytyjską, ceniącym sobie angielski humor.
 
Robert Macfarlane, „Góry. Stan umysłu”, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2018.
Cena: 39,90 zł

Dziewczyny mogą, potrafią i powinny
To poradnik dla osób, które chciałyby pojechać w góry, ale z braku doświadczenia i wiedzy, jak się do tego przygotować, a może też ze strachu – odpuszczają, porzucają plany i marzenia.
Natalia Tomasiak, od kilku lat aktywna górsko biegaczka i narciarka, daje wprowadzenie do górskiego świata dla tych, którzy są dopiero na początku drogi. Autorka bazuje na własnych obserwacjach, ale korzysta też ze specjalistycznych opracowań. Tym bardziej, że profesjonalistką jest od niedawna.
Książka ta kierowana jest przede wszystkim do dziewczyn, które już zdążyły od kogoś usłyszeć, że mają dać sobie spokój z górami. Być może pomogą im hasła motywacyjne, a na pewno porady „z życia wzięte”, przestrogi, patenty, instrukcje, co i jak można zrobić lepiej, by zapewnić sobie komfort, a uniknąć kłopotów.
Scenariusz górskiego życiorysu Tomasiak jest taki, jakich wiele. Zachwyt górami wywołany jedną wycieczką w słowackie Tatry spowodował lawinę wydarzeń. Wyjazdy w góry stawały się coraz częstsze, apetyt na górską aktywność wzrastał, ale mnożyły się też błędy. Autorka przestrzega przed ich popełnieniem te osoby, które podobnie jak ona chcą się spełniać w górach, ale raczej nie śledzą prasy ani portali branżowych, nie czytają literatury górskiej. Gromadzi praktyczne wskazówki w jednym miejscu, skupiając się na sportach, w których czuje się najlepiej, czyli na: trekkingu, skiturach, biegach i rowerach górskich. Porusza istotne dla każdego turysty zagadnienia: bezpieczeństwa, ekwipunku, akcesorium, garderoby. Odbiorca jest sprofilowany, autorka stawia na babskie porozumienie. Jest pomocną koleżanką, wskazuje na te elementy odzieży czy sprzętu, które produkowane są także w wersji dla pań. Choć, jak na ironię, rozdział poświęcony kobietom, które torowały sobie drogę w górskim, zmaskulinizowanym świecie, jest najsłabszy w książce.
Przydatność tej publikacji najtrafniej oceniłabym, cofając się do czasów mojej pierwszej wycieczki w Tatry. Były lata 90., a my, słabo wyekwipowani uczniowie liceum, nie mieliśmy bladego pojęcia, co czeka nas w drodze na Zawrat, dokąd prowadził nas nauczyciel. Czy wtedy przydałby mi się podobny poradnik dla początkujących? Na pewno. Nastolatkom, bez względu na płeć, ta lektura nie zaszkodzi.

Natalia Tomasiak, „Babskie góry. Kobiecy sposób na trekking, bieganie, skitury oraz rower”, Wydawnictwo Helion, Bezdroża, Gliwice 2018.
Cena: 34,90 zł

„Prędzej, prędzej... mamy mało czasu”
Tę smutną prawdę wypowiada Wiktor Szłapacki, mając na myśli taterników aktywnych od drugiej połowy lat 50. do połowy lat 70. ubiegłego wieku. Nie doczekali się oni jak dotąd kroniki swojego pokolenia, będącej kontynuacją historii przybliżającej powojenne środowisko wspinaczy, tak świetnie opisanej przez Andrzeja Wilczkowskiego w książce „Miejsce przy stole”. Dobrze się zatem stało, że udało się opublikować stare i nowe teksty ludzi gór pamiętających tamte czasy i przynajmniej częściowo wypełnić lukę.
A mowa tu o epoce, gdy do schroniska nad Morskim Okiem można było dojechać autobusem, piło się wina owocowe nie najwyższej jakości, pracowało 6 dni w tygodniu. Książka podzielona jest na trzy części. Pierwsza gromadzi dziesiątki dość niepoważnych epizodów instruktorów wspinaczki „branych w kamasze” do szkolenia wojska na organizowanych cyklicznie obozach wspinaczkowych w skałkach. Szkolącymi z „branży wspinaczkowej” była czołówka taternicka tamtych lat. Galeria indywiduów, „całych w skowronkach, że urwali się od żon, od pracy, od codzienności”. Druga, chyba najciekawsza część książki, upamiętnia Jerzego Rudnickiego „Druciarza”. Postać, która przez wiele lat żyła w ustnej tradycji kolejnych pokoleń taterników jako „barwna figura niepasująca do wszechogarniającej nudy peerelowskiego życia”. On był dowodem na to, że w niełatwych czasach można egzystować po swojemu. Wreszcie trzecia część zbiera różności, między innymi anegdotyczne „Miniaturki” Jana Bagsika, migawki ze wspinaczek tatrzańskich, opowiastki o innych niż wspinaczkowa pasjach, jak narciarstwo, rajdy motocyklowe czy brydż, w którym kart się nie rozdaje, a wlewa je do półlitrowych kubków.
Ta wielogłosowa opowieść pokazuje, że „odwet za szarzyznę i utrapienia dnia codziennego” oraz świetna zabawa były wówczas możliwe. Cechą wspólną zgromadzonych tu tekstów jest żartobliwy, lekki ton, oddający niepowtarzalną atmosferę tamtych czasów i uroki młodości. Jedne są lepsze inne gorsze, ale odzwierciedlają indywidualny styl piszących i świadczą o różnorodności w tym „namiocie opowiadaczy”. I dobrze, bo skrojone na miarę i wygładzone, straciłyby na autentyczności.

Jan Bagsik, Tadeusz Szczęsny, Ludwik Wilczyński (wybór), „O wojsku z Doliny Kobylańskiej, Druciarzu i innych, co po górach chodzili”, Stapis, Katowice 2018.
Cena: 39,90 zł


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też