Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Flesz |

Droga do nieba

NPM 2/2014
Numer wyprzedany
Autor:
Redakcja n.p.m.
Końcowy fragment drogowego podejścia na Veletę (fot. Michał Parwa)
Bicie kolejnych rekordów wysokości nie musi się wiązać z wyjazdem w Alpy. Co więcej, przekroczenie trzech tysięcy metrów nad poziomem morza nie wymaga raków, czekana ani żadnych specjalnych umiejętności. Wystarczą zwykłe tenisówki lub rower. Umożliwia to najwyżej położona droga w Europie prowadząca na szczyt Veleta (3396 m n.p.m.), drugi co do wysokości w paśmie Sierra Nevada i zarazem w Górach Betyckich (hiszp. Cordilleras Béticas).

Asfalt wznosi się tu na wysokość niespotykaną w rodzimych Tatrach, a tylko na ostatnim kilometrze ubity grunt zamienia się w rzadki szuter. Drogowy cud hiszpańskich inżynierów zaczyna się w Grenadzie na wysokości ok. 680 m n.p.m., co zwiastuje niespełna trzy kilometry przewyższenia. Miasto słynące przede wszystkim z zabytkowej Alhambry (twierdza mauretańskich kalifów) oferuje połączenie autobusowe z kurortem narciarskim zwanym Solynieve, czyli Słońce i Śnieg. Końcowy przystanek to tzw. Hoya de la Mora, gdzie mieści się m.in. informacja turystyczna i parking.
Za szlabanem przywita nas tablica z wysokością. Dosłownie cylinder na Rysach, czyli równo 2500 m n.p.m. Kolejny etap podróży to już podejście lub przesiadka do busa parku narodowego. Serpentyny się wiją, żołądek buzuje, a w uszach zaczyna piszczeć. Ponad godzinę temu byliśmy o cały Gerlach niżej. Wokoło plączą się trasy zjazdowe i wyciągi. Dzierżą zaszczytne miano najbardziej wysuniętego na południe ośrodka narciarskiego w Europie.
Bus zatrzymuje się przed samym wierzchołkiem. Pozostaje kilka minut spaceru, także drogą, aby zdobyć szczyt i podziwiać niemal całe pasmo z najwyższym Mulhacénem (3478 m n.p.m.) na czele. Mimo takich udogodnień nie znajdziemy tu kramów, baru, tłumów, ani nawet biletów wstępu. Jedyną istotną budowlą pozostaje kamienny schron osadzony na południowym zboczu. To efekt polityki przywracania gór naturze, co udaje się w tych stronach już od kilkunastu lat. Zatem jeśli nawet przejazdem znajdziemy się w Andaluzji, poświęćmy przedpołudnie, aby zdobyć swój własny trzytysięcznik.
Michał Parwa

________________________

Nawet planiści o niej zapomnieli

W części Gór Kamiennych zwanej Górami Kruczymi, poniżej Kruczych Skał objętych rezerwatem przyrody Kruczy Kamień, rozciąga się Krucza Dolina. Ci, którzy wędrowali niebieskim szlakiem między Lubawką a Chełmskiem Śląskim, właśnie tamtędy przechodzili.
Oglądane z wylotu Kruczej Doliny wzniesienia Gór Kamiennych wyglądają jeśli nie oszałamiająco, to na pewno okazale. Wydaje się, że z niemal idealnie płaskiej doliny wyrastają naraz strome stożki gór. I chyba tylko nikłej popularności tutejszych wzniesień wśród gawiedzi w trampkach zawdzięczamy to, że nie słyszy się o akcjach Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w tym rejonie.
Po drugiej wojnie światowej do jesieni 1956 roku turyści byli w tej okolicy niemile widziani. Nic dziwnego, Krucza Dolina znajduje się w odległości od 1,2 do 1,7 km od granicy polsko-czeskiej i obowiązywały tu rygory strefy nadgranicznej. Łatwiej niż turystyczną piosenkę można tu było usłyszeć turkot pociągu towarowego przejeżdżającego z Královca do Lubawki.
W późniejszych latach PRL-u Krucza Dolina umknęła uwadze planistów. Nikt nie wpadł na pomysł, aby stromą, wąską dolinę przegrodzić tamą i zbudować jezioro zaporowe. Nikt nie wycinał połaci lasu, by urządzić narciarskie trasy zjazdowe i budować wyciągi zaczepowe. Żadne z branżowych zjednoczeń przemysłowych nie wybudowało tu swojego domu wczasowego. Ba, nawet nie uruchomiono tu żadnego wielkiego kamieniołomu, chociaż kilka kilometrów dalej po stronie czechosłowackiej takowy powstał.
W ten sposób w odległości dwu kilometrów w linii prostej od dworca kolejowego w Lubawce ostał się spokojny, śródgórski zakątek, nad którego wylotem górują urwiska skalne rezerwatu Kruczy Kamień. A gdyby tak pójść Kruczą Doliną do samego końca? Możliwości są dwie, bowiem w głębi dolina rozwidla się w dwóch kierunkach. Idąc wzdłuż potoku o wdzięcznej nazwie Raba, dojdziemy do czerwonego szlaku łączącego Krzyżówkę BHP z granicą. Jeśli zaś skręcić w drugą odnogę, dotrzemy do Rozdroża Trzech Buków.
Tomasz Rzeczycki


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Artykuły z pasma Inne góry Półwyspu Pirenejskiego (m.in. Betyckie, Picos de Europa)

Zobacz też