Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Od redakcji |

Drodzy Czytelnicy

NPM 8/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Tomasz Cylka
(fot. Daniel Przewoźny)
Z ogromną przyjemnością publikujemy wyniki V Rankingu Schronisk Górskich „n.p.m.”. Zdajemy sobie sprawę, że wsadzamy kij w mrowisko, bo co turysta, to inna opinia o górskim schronisku czy bacówce. Ale po ośmiu latach od pierwszej edycji jesteśmy pewni, że nasz ranking przyczynia się do tego, że poziom usług w górskich obiektach PTTK z roku na rok wzrasta. 

Przykłady? Sześć lat temu schronisko Orlica w Szczawnicy było w opłakanym stanie. Zimna woda, lód na kranie, a do tego mająca wszystko w głębokim poważaniu obsługa – tak wyglądało to położone nad Dunajcem schronisko. Dziś to obiekt nieodbiegający od alpejskich perełek, które kojarzą nam się z czystością i komfortem. Schronisko na Hali Szrenickiej też odstraszało grzybem w łazience i brudem w pokojach. Teraz, odnawiane, powoli pnie się w rankingu. Cztery lata temu do obiektu na Okraju nie mogliśmy w ogóle się dostać, bo – mimo zrobionej rezerwacji i palących się w środku świateł – drzwi były zamknięte, a na okrzyki nikt nie reagował. Schronisko przejęła nowa załoga i stara się, jak może, zapracować na lepszą opinię. Z kolei dwa lata temu w Zieleńcu też nie mogliśmy przenocować, bo schronisko było zamknięte na cztery spusty. Teraz do ideału również daleko, ale przynajmniej w weekendy nie ma już żadnego problemu ze znalezieniem dachu nad głową i nikt do sąsiedniego pensjonatu nie wysyła. Takich przykładów mógłbym podać wiele.
Zdajemy sobie sprawę, że nasz ranking ma pewne mankamenty. Wiemy, że wizyt powinno być więcej niż dwie, ale po prostu na tyle nas stać. Niewielu z hejtujących nas internautów zdaje sobie sprawę, że dwukrotne odwiedziny w 65 obiektach kosztują nas około 20 tysięcy złotych. Często słyszymy też zarzut, że zamiast górskiej atmosfery ważniejsza jest dla nas czysta toaleta czy wysprzątany pokój. Tu nasze zdanie będzie stanowcze: nie pomoże gitara w bufecie, gdy koce śmierdzą, a pod prysznicem grzyb, z którym nikt nie chce walczyć. Nie zgodzimy się jednak z zarzutami, że schroniska testują „paniusie z Warszawy, które nie ruszają się zza biurka”. Wśród testerów są tylko ludzie, którzy regularnie chodzą po górach, mają nawet za sobą samotne wędrówki przez pustkowia.
Dlatego z pokorą oddajemy pod osąd opinii publicznej tegoroczne rezultaty Rankingu Schronisk Górskich „n.p.m.”. Gratulujemy Roztoce, która wygrała po raz drugi, i innym najlepszym, bo naprawdę warto docenić ich pracę! A tych, którzy są na końcu stawki, dopingujemy do większego zaangażowania. Na wielkie remonty potrzeba sporej gotówki, której często brakuje. Ale czasem wystarczy regularnie używana miotła i uśmiech na twarzach gospodarzy, by choć trochę zmienić oblicze schroniska. 


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też