Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Od redakcji |

Drodzy Czytelnicy

NPM 9/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Autor:
Tomasz Cylka
()
Od kilku lat tradycją stały się nasze redakcyjne wyjazdy w słowackie Tatry. Nocujemy zawsze w Novym Smokovcu u niezwykle przyjaznego i sympatycznego pana Viktora, który – nie wiedzieć czemu – darzy nas chyba sporą sympatią i służy wszelką pomocą. Nawet wtedy, gdy po godzinie 22 dzwoniliśmy do niego z rozpaczliwą prośbą o kable do auta, bo akumulator odmówił posłuszeństwa. A bez tego nasza wczesnoporanna wędrówka w Tatry Wysokie byłaby niemożliwa. Pan Viktor nigdy nie odmówił nam wsparcia.

I gdy w ubiegłych latach wracaliśmy każdego dnia z gór na kwaterę, to niedaleko dolnej stacji kolejki na Hrebieniok zawsze mijaliśmy opuszczony biały budynek, w którym zapewne kiedyś znajdował się prężnie działający pensjonat. Oczami wyobraźni widzieliśmy już, jak przejmujemy ten obiekt i tworzymy z niego turystyczną perełkę. Dzieliliśmy się obowiązkami, każdy miał już przydzielone stanowisko i w żartach liczyliśmy potencjalne zyski. Od 2013 roku mijały kolejne lata, a budynek jak stał pusty, tak stał. Z każdym rokiem nasze plany z nim związane były coraz ambitniejsze, aż tu nagle w lipcu A.D. 2019 zobaczyliśmy, że z białego budynku, który miał stać się naszą własnością, została dziura w ziemi. I pewnie za rok staną tu ekskluzywne apartamenty, których w Smokovcach jest coraz więcej, obowiązkowo z podziemnymi parkingami i drogimi restauracjami.
Choć dobrze zdawaliśmy sobie sprawę, że o tego typu inwestycji możemy tylko pomarzyć, dopiero wielka dziura w ziemi uświadomiła nam, jak od kilku lat tatrzańskie miejscowości na Słowacji zmieniają swoje oblicze. To, co Zakopane przeżywało dekadę albo i dwie temu, teraz dotarło do naszych południowych sąsiadów. Rosną apartamentowce, hotele, wysokiej klasy pensjonaty. Przyjeżdża coraz więcej turystów nie tylko z Polski, ale także z Niemiec, Węgier i Austrii. W tym roku do późnej nocy można było usłyszeć nawet dancingowe dźwięki, które jeszcze rok czy dwa lata temu były tutaj nie do pomyślenia.
Mam jednak nadzieję, że Smokovce nie staną się za kilka lat drugim Zakopanem, upstrzonym tandetnymi reklamami gabinetów masażu i podrzędnych lokali. Że nadal będzie tu miejsce dla rodzin z dziećmi, które zamiast hałaśliwej karuzeli wolą cichy plac zabaw. A prawdziwi turyści w spokoju wypiją kawę w klimatycznej cukierni.
Tymczasem nam zostało już tylko wzdychanie do wielkiego budynku po dawnym Sanatorium dr. Szontagha, które w Novym Smokovcu wciąż stoi puste. Skoro nie udało się ze skromnym pensjonatem, to może…


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też