Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Od redakcji |

Drodzy Czytelnicy

NPM 2/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Tomasz Cylka
(fot. Daniel Przewoźny)
Musimy się powoli przyzwyczajać do tego, że w górach jest już jak na nizinach. Romantyczna i przyjazna atmosfera coraz częściej ustępuje pospolitemu chamstwu, jakie obserwujemy na przykład na polskich drogach. I tak bożonarodzeniowo-świąteczne incydenty nad Morskim Okiem stają się już corocznym rytuałem. Ludzie nie kryją przed kamerami szczerego oburzenia, że nie mają po południu gwarancji zjazdu fasiągiem do parkingu na Palenicy Białczańskiej. Dlaczego półtoragodzinny spacer asfaltem w dół przerasta możliwości w pełni zdrowych ludzi, pozostanie ich tajemnicą. Choć nie trudno zgadnąć, że chodzi po prostu o najnormalniejsze pod słońcem lenistwo. Normą stają się też bójki w kolejce, a pijani imprezowicze – bo trudno ich nazwać turystami – grożą strażnikom, którzy próbują nad wszystkim zapanować. 

Dopóki „górskie” chamstwo dotyczyło „sylwestrowego” Morskiego Oka, za bardzo się tym nie przejmowałem. Rozsądny człowiek w tym czasie po prostu Tatry i Zakopane omija z daleka. Niestety, końcówka 2017 roku przyniosła także inne, przykre newsy. Otóż w ośmiu beskidzkich schroniskach odnotowano kradzieże butów. Żeby było jasne: to nie jest zupełnie nowe zjawisko. Sam w połowie lat 90. byłem świadkiem, jak w tatrzańskiej Roztoce naszemu współlokatorowi z wieloosobowego pokoju skradziono w nocy pozostawione na korytarzu górskie buty. Mój kolega ratował starszego pana białymi półbutami (dziś powiedzielibyśmy „podejściówkami”), bo ten musiałby iść w skarpetach – i to dosłownie. Ale to były pojedyncze incydenty.
Skala obecnego zjawiska przeczy jednak dotychczasowym opiniom, że wysoko w górach – z dala od asfaltu – spotkać można jedynie życzliwych ludzi, którzy oddadzą potrzebującemu ostatni łyk wody albo kostkę czekolady. Złodziej (lub złodzieje, bo nie wiadomo, czy to aby nie wyspecjalizowana szajka) za nic ma wysokość, etyczne obyczaje i ludzkie przeświadczenie, że w górach nie ma miejsca na bezczelność. Dlatego pod osłoną nocy z premedytacją kradnie buty. I choć zabrzmi to brutalnie, musimy się pogodzić z tym, że i w górach nie możemy się już czuć bezpiecznie. I bynajmniej nie mam na myśli burzy, lawin czy trudnych warunków na szlakach.
 


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też