Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Byłem, widziałem | Polskie Himalaje

Do trzech razy sztuka

NPM 11/2014
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Agnieszka Bielecka
Baza nocą. Widok na Chogolisę (najwyższa w tle, po lewej) oraz niższe szczyty po południowej stronie Concordii, w tym Mitre Peak. Po prawej: szczyty na zachodniej flance lodowca Godwin Austen (fot. Agnieszka Bielecka)
To była moja trzecia próba wejścia na ośmiotysięcznik. Na szczycie Broad Peaku stanęłam jako trzecia Polka. 23 lipca obóz III na Broad Peaku wygląda zupełnie inaczej niż 12 dni temu, kiedy go zakładaliśmy. Wtedy stały tam nasze trzy namioty, dzisiaj jest ich kilkanaście.

O godzinie 11 rano jest już niezły tłumek. Członkowie wypraw: tajwańskiej, hiszpańskiej i międzynarodowej oraz kilku innych, schodzą się powoli do trójki. Wszyscy planują atak szczytowy na 24 lipca. Zgodnie z prognozą pogoda ma być wtedy dobra. W czasie kiedy obóz się zapełnia i coraz trudniej o miejsce na wygodną platformę pod namiot, w górze działa kilka zespołów. W nocy do ataku szczytowego na Broad Peak Middle (8011 m n.p.m.) wyszło czterech chłopaków z naszego zespołu: Kacper, Jarek, Grześ i Krzysiek. Wiemy już, że Krzysiek został na przełęczy, a pozostała trójka wspina się do szczytu.

Nasi przyjaciele: Bojan i Karim
Do przełęczy towarzyszyli im Rumun Alex Gavan – znajomy z wyprawy na Lhotse – oraz Bułgar Bojan Petrov i Pakistańczyk Karim Hayyat. Pomagali wyznaczyć i przetorować drogę. Z przełęczy ta trójka wraz z kilkoma innymi wspinaczami rusza w prawo na wierzchołek główny.
Bojan i Karim współpracują z nami od początku wyprawy. Spotkaliśmy się pierwszego dnia trekkingu z Askole do bazy. Do Askole dotarliśmy 15 czerwca. Podróż jeepami ze Skardu jest emocjonująca; początkowo biegnie doliną rzeki Shigar, następnie skręca w dolinę rzeki Braldu. Prowadzi wąską nieasfaltowaną drogą, wykutą w stromych ścianach i zawieszoną nad rzeką. Wczesnym latem topniejące lodowce zasilają rzeki, które są bardzo rwące. W efekcie w dolinie Braldu część mostów jest uszkodzona i trzeba je naprawiać na bieżąco. Cztery razy zmieniamy środek transportu. Część trasy jest nieprzejezdna i musimy przedostawać się na piechotę do jeepów czekających po drugiej stronie rzek. Dojazd do Askole zajmuje nam cały dzień. Ostatni odcinek pokonujemy na pace dwóch
jeepów na stojąco i na miejsce docieramy po zapadnięciu zmroku. Dopiero kolejnego dnia ruszamy w kierunku bazy.
Drogę z Askole do Concordii pokonywałam w zimie 2012 roku, żeby dotrzeć do bazy pod Gaszerbrumem I. Latem warunki na tej trasie są zupełnie inne. Zamiast przenikliwego zimna panuje wówczas niewyobrażalny upał. Karima na pierwszym przystanku na lunch przedstawia nam Artur Małek – uczestnik towarzyszącej nam na tym etapie wędrówki wyprawy na K2. Poznał go na zimowym Broad Peaku w 2013 roku. Karim ma teraz dwa cele: wejść na szczyt oraz zabezpieczyć ciało Tomka Kowalskiego, który zginął w czasie pamiętnej, zimowej wyprawy. Siłą rzeczy zawiązuje się między nami ścisła współpraca. Z kolei Bojan wspinał się tej wiosny na Kanczendzongę normalną drogą i tam poznał mojego brata, który próbował na tej górze wytyczyć nową drogę. Poznaliśmy się w Juli na pierwszym biwaku za Askole. Tam zaczęliśmy rozmawiać o tej wiosennej wyprawie. Od tego czasu polubiliśmy się z Bojanem.
Gdy 21 czerwca docieramy do bazy pod Broad Peakiem, działa tam tylko wyprawa austriackiego wspinacza Davida Lamy, który aklimatyzuje się przed wejściem na Maszerbrum. Nie zakładają obozów i poręczówek, nie wchodzą na wierzchołek
Broad Peaku i kończą działalność górską w tym rejonie praktycznie w chwili naszego przybycia. Tym samym jako pierwszy zespół wspólnie z Bojanem i Karimem zakładamy poszczególne obozy oraz współpracujemy przy zakładaniu lin poręczowych.

Czekanie przed atakiem
23 lipca, obóz III, około godziny trzeciej po południu. W namiocie jest bardzo ciepło. Siedzę w samej bieliźnie, sama w trzyosobowym namiocie. Upał wybudził mnie z drzemki. Gotuję wodę, robię herbatę z izotonikiem, zalewam wrzątkiem torebkę z liofilizatem. Jem, piję, robię dokumentację; jestem skupiona przed wieczornym wyjściem do ataku i chciałabym złapać jeszcze trochę snu. Odzywa się radio. Z konwersacji pomiędzy zespołem atakującym Broad Peak Middle i kierownikiem Jurkiem Natkańskim wynika, że chłopaki się wycofują. Szkoda, bardzo niewiele im brakowało. Przeszli wszystkie trudności i znajdują się na ostatnim lub przedostatnim wyciągu. Krzysiek cały czas czeka na nich na przełęczy. Nie do końca rozumiem, dlaczego nie poszedł na główny wierzchołek albo nie wrócił do trójki. W każdym razie wycofują się, bo Kacper zaczyna się coraz gorzej czuć. Nie mogę już zasnąć; wpadam w płytką drzemkę, ale co chwilę się budzę. Myślę o ataku szczytowym. Bezczynność i czekanie są okropne… Wpadam w letarg.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”

W numerze ponadto relacja Pawła Michalskiego z K2, na którą wspinał się wspólnie z 4 uczestnikami wyprawy unifikacyjnej również odbywającej się w ramach projektu Polskie Himalaje. Wyprawa ta trwała 60 dni i zakończyła się sukcesem. Na szczycie stanęli Janusz Gołąb i Marcin Kaczkan.


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też