Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Korona Gór Polski | Łysica

Diabeł nie dał rady

NPM 12/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Bartosz Andrzejewski
(fot. Bartosz Andrzejewski)
Góry Świętokrzyskie większość z nas traktuje po macoszemu. Niskie, zalesione i odległe od Karpat czy Sudetów pasmo – to wszystko nie brzmi zachęcająco. Był jednak czas, gdy Łysica była najwyższym punktem Królestwa Polskiego.

To właśnie w Górach Świętokrzyskich znajduje się najniższy szczyt Korony Gór Polski, czyli Łysica (612 m n.p.m.). Skoro świt ruszamy z Rafałem po kolejny wierzchołek w koronie. Nie może być inaczej, bo od początku wspólnie wchodzimy na poszczególne szczyty. Wczesne wyjście ma swoje uzasadnienie, bo zegarki mamy już przestawione na czas zimowy, co daje nieco smutną perspektywę krótkiego dnia i niedoboru światła słonecznego.
Poranek wita nas promieniami wschodzącego słońca, próbującymi przecisnąć się przez gęstą szarość opadającej z wolna mgły. Tak przynajmniej jest w regionie Zagłębia Dąbrowskiego, z którego ruszamy w kierunku województwa świętokrzyskiego. Przed nami dwie i pół godziny jazdy do Świętej Katarzyny, skąd wejdziemy na leżący nieopodal wierzchołek Łysicy.

Szlaki pełne niespodzianek
Auto zostawiamy na parkingu nieopodal kościoła pw. św. Katarzyny i zespołu klasztornego sióstr bernardynek. Po chwili wchodzimy na Główny Szlak Świętokrzyski im. Edmunda Massalskiego, znanego w regionie popularyzatora turystyki, który w latach 50. był między innymi dyrektorem Muzeum Świętokrzyskiego. To będzie nasz trzeci w Polsce szlak noszący miano „głównego”. W drodze na kolejne szczyty korony przemierzaliśmy bowiem fragmenty Głównego Szlaku Beskidzkiego i Głównego Szlaku Sudeckiego.
Główny Szlak Świętokrzyski liczy prawie 105 kilometrów. Choć nie prowadzi przez wysokości zbliżone do tych w Sudetach czy Beskidach, to niesprawiedliwe byłoby umniejszanie jego atrakcyjności. Ciągnie się bowiem przez najciekawsze miejsca regionu. Na jego drodze znajdują się na przykład rezerwaty przyrody i Jeleniowski Park Krajobrazowy, a odcinek naszej dzisiejszej wędrówki obejmuje wejście do Puszczy Jodłowej, znajdującej się na terenie Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Stanowi on większość terenu pasma Łysogór, najwyższego i najbardziej popularnego turystycznie regionu w Górach Świętokrzyskich.
Wchodzimy na teren puszczy. Tutejsza przyroda zachwyca. Las prezentuje się bardzo surowo i dziko, jakby zupełnie był nietknięty ludzką ręką. Po obu stronach szlaku patrzymy bowiem na całe mnóstwo gałęzi i gęste chaszcze. Kontrast z dobrze utrzymaną ścieżką jest niesamowity. Po krótkiej wędrówce mijamy pomnik znanego wszystkim pisarza Stefana Żeromskiego, który urodził się w pobliskich Kielcach. Autor „Syzyfowych prac” i „Przedwiośnia” tak pisał o Puszczy Jodłowej: „Puszcza królewska, książęca, biskupia, świętokrzyska, chłopska ma zostać na wieki wieków jako las nietykalny, siedlisko bożyszcz starych, po którym święty jeleń chodzi – jako ucieczka anachoretów, wielki oddech ziemi i życia, pieśń wieczności. Puszcza jest niczyja, ani moja, ani twoja, ani nasza, jeno boża, święta”.
Nieco dalej docieramy do kaplicy św. Franciszka, zbudowanej w miejscu, z którego bije źródełko nazwane tym samym imieniem. Podobno jego wody działają leczniczo na wzrok. Na szczęście ani ja, ani Rafał nie musimy jeszcze tego sprawdzać.
Do tej pory poza nami nie widać na szlaku żywej duszy. Kompletna cisza pozwala bardziej wyostrzyć zmysły, poczuć zapach tutejszego lasu i świeżego powietrza. W ciszy łatwiej dostrzec wiele szczegółów, od których nikt niepożądany nie odwraca naszej uwagi. Po raz kolejny przekonuję się, że nie trzeba jechać w Tatry czy Alpy, by dostrzec piękno gór i czuć się w nich szczęśliwym. Już po kilkudziesięciu minutach spokojnego spaceru dają nam to wszystko niskie i niepozorne Góry Świętokrzyskie.

Ale tutaj goło
Z każdym krokiem przekonujemy się, jak dobrze utrzymany jest ten szlak. W miejscach, gdzie podczas roztopów czy obfitych opadów deszczu może zbierać się woda, ułożono drewniane platformy, po których suchą stopą można przejść nad błotnistym terenem. Dodatkowo na kilku odcinkach zamontowano balustrady. Oczywiście poza zapewnieniem turystom komfortu taka infrastruktura ma na celu ochronę przyrody.
 
 
(...)
 
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.” 


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też