Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Retro | Mariusz Zaruski

Człowiek, który stworzył TOPR

NPM 3/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Wojtek Szatkowski, Muzeum Tatrzańskie
(fot. Ze zbiorów Muzuem Tatrzańskiego )
  Minęła właśnie 150. rocznica urodzin Mariusza Zaruskiego. Jego zasługi jako założyciela TOPR są nieocenione. I aż trudno uwierzyć, że był człowiekiem morza i gór.    

Urodził się 31 stycznia 1867 roku w Dumanowie na Podolu. Jego droga życiowa prowadziła przez Odessę, gdzie podczas studiów „śmiertelnie” zakochał się w Maryli, przez zesłanie do guberni archangielskiej, rejsy po morzach Arktyki, przez Kraków i Zakopane.
Zaruski przebywał pod Tatrami przez niecałe 10 lat (1904-1914). Mieszkał z żoną Izabelą w istniejącej do dzisiaj willi „Krywań”. To właśnie małżonka prowadziła ten pensjonat i głównie dzięki niej Mariusz miał czas na realizację licznych górskich pasji. Jego działalność górska była – obok morskiej – życiowym spełnieniem pasji społecznikowskich, zdobywczych, marzeń o górskiej wolności, a przede wszystkim umiejętności organizatorskich. Narciarstwo, taternictwo letnie i zimowe, działalność jaskiniowa, praca w Towarzystwie Tatrzańskim, udział w działaniach zmierzających do ochrony przyrody Tatr i powołanie oraz kierowanie przez pięć lat pogotowiem TOPR (Tatrzańskim Ochotniczym Pogotowiem Ratunkowym, założonym w październiku 1909 roku) pozwalają twierdzić, że góry zajmowały w jego życiu miejsce ogromnie ważne, jeśli nie najważniejsze.
Traktował Tatry jako „kuźnię charakterów” i odskocznię od „cherlactwa duchowego i fizycznego”. Wyznaczał górom ważne miejsce we wzmacnianiu charakteru polskiego społeczeństwa – głównie młodzieży. Góry były dla niego swoistą świątynią przyrody, miejscem sacrum, oazą wolności dla duszy steranej szarą zaborczą rzeczywistością. Jego działalność górska charakteryzowała się niebywałym rozmachem i wysokim poziomem wszystkiego, co robił. Nawet góralscy przewodnicy, którym nie zawsze podobał się wojskowy dryl w wydaniu Zaruskiego, nie sprzeciwiali mu się, uznając bez zastrzeżeń górski autorytet. Szacunek zdobył bardzo szybko, bo sam nieraz ryzykował własnym życiem, idąc na ratunek. Oprócz ratownictwa z dużym znawstwem zajmował się narciarstwem, stając się jednym z jego pionierów, a także taternictwem. Pisał też książki o morzu i górach, wiersze, działał w Towarzystwie Tatrzańskim. Wraz ze Stanisławem Barabaszem i Mieczysławem Karłowiczem założył w 1907 roku jeden z pierwszych klubów narciarskich.
Jedną z najważniejszych pasji Zaruskiego było narciarstwo. Propagował je swoim znakomitym piórem. Pisał o górach z polotem, a jego teksty czyta się do dzisiaj jednym tchem. Spod jego ręki wyszły przewodniki narciarskie: w 1908 roku wspólnie z Henrykiem Bobkowskim napisał „Podręcznik narciarstwa według szkoły lilienfeldzkiej”, w 1912 roku książeczkę „O zachowaniu się na wycieczkach zimowych w Tatry”, a rok później „Przewodnik narciarski po Tatrach Polskich” z pierwszą mapą występowania lawin w Tatrach Polskich. Dokonał też wielu wynalazków. Stworzył między innymi: więźlice sznurowe, które zakładane pod narty umożliwiały podchodzenie, pochyłościomierz do mierzenia nastromienia stoku i składane dwa kijki, które w stromym terenie łączył w jeden, używając do trudnych zjazdów. Zaruski wymyślił sposób zaciągania sznurowadła w bucie narciarskim za pomocą jednego pociągnięcia. Narciarzem był znakomitym, jeździł pewnie, rzadko upadał, a gdyby nawet, to długo oglądał miejsce upadku, badając jego przyczynę. Narciarskie
osiągnięcia Zaruskiego były imponujące, jeśli wziąć pod uwagę jakość ówczesnego sprzętu, a ukoronowaniem jego działalności było narciarskie wejście na Kościelec w roku 1911, związane z zakończeniem kursu narciarskiego dla przewodników góralskich.

(...)

Więcej - czytaj w numerze "n.p.m."
 


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też