Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

|

Co Bóg zostawił sobie na starość?

NPM 1/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Kamila Gruszka
(fot. Kamila Gruszka)
Do Gruzji jeździ się po przygodę dla zaawansowanych, wchodzi na Kazbek, wspina na Uszbę, wędruje podczas wielodniowego trekkingu ze Stepancminda do Omalo. Ale można inaczej. Z dziećmi, rodzinnie, w licznym gronie znajomych i bez specjalistycznego sprzętu.

Ten kraj ma wszystko: wysokie góry i głębokie doliny, ośnieżone szczyty i łagodne wzgórza, szerokie koryta leniwie płynących rzek i rwące potoki. Dodajmy do tego zielone gęste lasy i step, palmy nad morzem i suchą roślinność na terenach niemal pustynnych, liczne jeziora i wybrzeże nadmorskie, lodowce i klimat subtropikalny, a także kaniony, jaskinie i wulkany. Ten, tak różnorodny krajobrazowo niewielki fragment Ziemi to kawałek, który Pan Bóg zostawił sobie na starość. Trafił się Gruzinom.
Gdy opowiadają oni legendę o powstaniu Gruzji, podkreślają, że ze wszystkich narodów otrzymali najpiękniejszą krainę. Trudno się z nimi nie zgodzić. I mimo że znajdziemy tu niemal każdy typ krajobrazu, dominują jednak góry. Chyba dlatego właśnie Gruzja tak zachwyca. I nawet przy okazji zwykłej wycieczki turystycznej można sobie zaplanować kilka wędrówek. Takie dwa w jednym dla tych, którzy próbują znaleźć kompromis pomiędzy byciem podróżnikiem a górołazem. Albo muszą pogodzić plany i zainteresowania swoje oraz reszty ekipy.
Gotowi na eksplorację przepięknej Gruzji? Zaczynamy!

Wzgórza ponad Tbilisi
Zwiedzanie Gruzji zazwyczaj zaczyna się od Tbilisi. Kusi piękna starówka, zachwycają kolorowe domy z drewnianymi balkonami. Duże wrażenie robią mury miejskie, zapraszają do siebie łaźnie siarkowe. Po uliczkach stolicy można się włóczyć bez końca. Ulica Rustawelego, liczne muzea, cerkwie, kościoły, synagoga, meczet, ogród botaniczny, rzeka Kura, Most Pokoju, twierdza, targ staroci – jest tu, co robić i zobaczyć. I koniecznie trzeba też zarezerwować sobie czas na spacer wzgórzami, które otaczają Tbilisi. Wtedy na miasto można spojrzeć z zupełnie innej perspektywy.
Zaczynamy od Mtacminda, najwyższego (727 m n.p.m.) i najbardziej rozpoznawalnego wzgórza stolicy z charakterystyczną wieżą telewizyjną i kołem młyńskim. Na szczycie usytuowane są park zabaw i wypoczynku, minizoo oraz restauracja z punktem widokowym. Gruzini wieczorami przyjeżdżają tutaj imprezować.
Mimo tak rozrywkowego charakteru, Mtacminda nazywana jest Świętą Górą. Dlaczego? Otóż w VI wieku, w pieczarze na jej zboczach zamieszkał świątobliwy mnich – święty Dawid, który przybył tu z misją krzewienia chrześcijaństwa. Choć tę religię uznano za państwową już w 337 roku (Gruzja uczyniła to jako drugi po Armenii kraj na świecie!), to jednak wśród ludu nadal silne były wierzenia pogańskie. Ojciec Dawid miał więc ręce pełne roboty. Obecnie w miejscu jego pustelni znajduje się cerkiew z klasztorem. Na terenie kompleksu wyrosła także ważna dla Gruzinów nekropolia – Panteon Pisarzy i Osób Publicznych. Pochowani są tu poeci, pisarze i politycy. Większość nazwisk nic nam nie powie, poza tym napisy na grobach są po gruzińsku, ale warto zapamiętać, że spoczywa tu między innymi Zwiad Gamsachurdia, pierwszy prezydent niepodległej Gruzji (zresztą dość kontrowersyjny) oraz Ketewan Geladze – matka Stalina, która zmarła w 1937 roku. Może nie wszyscy wiedzą, więc warto wspomnieć, że Stalin był Gruzinem urodzonym w mieście Gori. Jego rodzina na czas nauki w seminarium duchownym (tak! Stalin miał być duchownym!) przeniosła się do Tbilisi.
Ponieważ wycieczki, które proponuję, są łatwe i przyjemne, więc na Mtacmindę wjedziemy funikularem, czyli kolejką szynową, podobną do tej, jaka kursuje na naszą Gubałówkę. Pewnie znajdą się tacy, którzy będą woleli autobusem albo taksówką, ale według mnie wjazd kolejką jest atrakcją samą w sobie. Ambitnym piechurom szczerze odradzam wchodzenie na Mtacminda od samego dołu – droga jest zawiła i mało przyjemna.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Kaukaz
Gruzja

Zobacz też