Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Byłem, widziałem | Niżne Tatry

Ciekawie na bocznym torze

NPM 5/2013
Numer wyprzedany
Autor:
Grzegorz Grupiński
Rovná hoľa z głównej grani Niżnych Tatr. W tle Tatry Zachodnie (fot. Grzegorz Grupiński)
Fajnie jest przejść główną granią Niżnych Tatr, ale te góry mają do zaoferowania dużo więcej. Przekonuję się o tym kilkakrotnie, trafiając na znacznie mniej znane, ale bardzo ciekawe wierzchołki bocznych grzbietów.

Niżne Tatry (słow. Nízke Tatry) należą do najrozleglejszych masywów w Karpatach. Poza „właściwymi” Tatrami są najwyższymi górami na Słowacji. Główny grzbiet, o długości około 80 kilometrów, ciągnie się równoleżnikowo naprzeciwko Tatr Zachodnich i Wysokich. Między innymi dlatego przejście nim jest tak atrakcyjne. W trakcie czterech lub pięciu dni wędrówki można podziwiać widoki nie tylko na Tatry, ale i na inne okoliczne pasma – Wielkiej i Małej Fatry, Chocza czy Rudaw Słowackich.
Duża część Niżnych Tatr jest objęta największym słowackim parkiem narodowym. Przepisy dają jednak możliwość legalnego nocowania pod namiotem w wyznaczonych miejscach i w kilku klimatycznych chatkach noclegowych. Znakowanych szlaków wystarczy tu na wiele dni, a poza kilkoma popularnymi rejonami ruch turystyczny i infrastruktura są nikłe.
W poszukiwaniu spokoju i różnorodności krajobrazu kilka razy wracam na szlaki wiodące północnymi, bocznymi grzbietami Niżnych Tatr. Również po to, by… podziwiać widoki na główną grań.

Wapienna alternatywa
Pierwszą „boczną” wędrówkę rozpoczynamy z Anetą w sercu Doliny Demianowskiej. Nie jest to miejsce oryginalne, bo położony blisko Liptowskiego Mikulasza rejon przyciąga mnóstwo turystów. Latem tłumy wjeżdżają kolejką pod szczyt Chopoka (2024 m n.p.m.), a zimą jeszcze większe szusują w wielkim ośrodku narciarskim Jasná. Większość pasażerów autobusu wysiada na tym samym przystanku i kieruje się do jaskini. Uprzystępniona dla masowego ruchu turystycznego Demänovská jaskyňa Slobody ma atrakcyjną szatę naciekową. Jest częścią systemu jaskiniowego o długości ponad 35 kilometrów.
Z ulgą odłączamy się od tłumów i z wysokości około 800 m n.p.m. rozpoczynamy żmudne podejście na Krakovą hoľę (1752 m n.p.m.), skalistą kulminację najdłuższego z bocznych grzbietów Niżnych Tatr. W przeciwieństwie do nieco monotonnej głównej grani cały ten rozczłonkowany masyw stanowi urozmaicony rejon krasowy. Sporo tu wapiennych skał, jaskiń, wywierzysk i ponorów. Szlak wspina się stromym lasem, a ciężar plecaków wyciska z nas siódme poty. Zmęczona całonocną podróżą pociągiem małżonka stwierdza:
– Jak zwykle na pierwszy dzień wybrałeś największe podejście…
Wreszcie jednak podejście łagodnieje i wąską ścieżką wkraczamy pod pierwsze białe turnie. Nagrodą są widoki na otoczenie Doliny Demianowskiej i na odległy Dziumbier (2043 m n.p.m.). Za nim leży cel naszej dzisiejszej wędrówki – Štefánikova chata.
Pusté sedlo Machnaté (1450 m n.p.m.) to dobra nazwa. Na niewielkiej przełęczy nie spotykamy nikogo. Jaki to kontrast do gwaru Doliny Demianowskiej. Jest tu nie tylko cicho, ale i coraz bardziej widokowo. Miejsce lasu zajmuje kosówka, przetykana wapiennymi skałkami. Kosówkowy gąszcz ciągnie się do miejsca, w którym krótkie odgałęzienie szlaku wyprowadza na szczyt Krakovej holi. Zostawiamy wory w kosodrzewinie i na lekko wbiegamy na wierzchołek.
Rozległość widoków robi wrażenie. Na północy, na tle równiny Liptowa wybija się skalista Poludnica (1549 m n.p.m.), ostatni wybitny wierzchołek w naszej bocznej grani. Jej sylwetka rzuca się w oczy z wielu miejsc, szkoda, że dziś mamy za mało czasu na jej odwiedzenie i przejście całego grzbietu. Według mapy droga z Liptowskiego Jana przez Poludnicę i Krakovą do Štefánikovej chaty zajęłaby osiem godzin. A nam i tak został jeszcze kawał drogi, co uzmysławia spojrzenie na południe. Od ponurych północnych ścian Štiavnicy, Dziumbiera i Chopoka dzieli nas spora przestrzeń, z głęboką przełęczą Javorie (1487 m n.p.m.), na której musimy zejść aż do piętra lasu.
Po krótkim odpoczynku ruszamy dalej, pnąc się mozolnie przez garby Tanečnicy i Prašivej. Szlak jest bardzo widokowy, daje wspaniały wgląd w wysokogórskie otoczenie północnych stoków najwyższych wierzchołków Niżnych Tatr. Ponad polodowcowymi kotłami wznoszą się przetykane trawkami granitowe ściany, sięgające do przeszło 400 metrów wysokości. Nad Dziumbierem gęstnieją ciemne chmury i krajobraz posępnieje. Oby nas nie zlało przed dotarciem do schroniska!


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Niżne Tatry
Słowacja

Zobacz też