Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Temat numeru | Schroniska górskie do likwidacji?

Było schronisko, jest gościniec

NPM 12/2016
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Joanna Matkowska
Schronisko na Równicy zostało przemianowane na gościniec (fot. Tomasz Cylka)
Po prawie 100 latach leżąca w Beskidzie Śląskim Równica przestała być schroniskiem. Jej gospodarze tłumaczą, że prowadzenie obiektu stało się nieopłacalne, bo zamiast turystów przyjeżdżają do nich autokarowe wycieczki z własnym prowiantem i napojami. – Nic u nas nie kupują, korzystają tylko z toalet, a nam zostaje sprzątanie –mówią rozżaleni dzierżawcy. Czy w ślad za Równicą pójdą kolejne obiekty i schroniska górskie znikną z turystycznej mapy Polski?

Ustroń to jedna z najbardziej znanych miejscowości wypoczynkowych Beskidu Śląskiego i świetna baza wypadowa do wędrówek na Wielką Czantorię czy Równicę. Na tę drugą górę dojdziemy na przykład czerwonym szlakiem ruszającym spod stacji PKP Ustroń-Zdrój. Wystarczy spokojny półtoragodzinny marsz i już meldujemy się na szczycie. Ale jest i druga możliwość – jeśli mamy samochód, do znajdującego się tuż pod wierzchołkiem schroniska dotrzemy w 15 minut. Przez to obiekt ten jest popularnym celem nie tylko dla górskich turystów, ale i… autokarowych wycieczek. Niezwykła łatwość dotarcia na Równicę stała się przekleństwem dla gospodarzy tutejszego schroniska.

1000 złotych na dzień
Początki działalności tego obiektu sięgają 1923 roku. To właśnie wtedy – z inicjatywy działaczy Towarzystwa Turystycznego (Touristenverein) z Ustronia i zarządu spółki Śląskie Kąpiele Borowinowe Ustroń – postawiono tu drewniany schron turystyczny z bufetem, jadalnią, werandą i dwiema sypialniami, w których nocować mogło w sumie 12 osób. Obecni dzierżawcy Równicy – państwo Danuta i Henryk Gabzdylowie – pracują tutaj od 1998 roku. Co jednak sprawiło, że po niemal 20 latach zgłosili się do PTTK z wnioskiem o zmianę statusu tego obiektu? Gwoździem do trumny okazał się punkt regulaminu PTTK dotyczący obowiązku udostępnienia turystom sali do przygotowywania i spożywania włas-nych posiłków.
– To się nie wydarzyło z miesiąca na miesiąc. Od pięciu, sześciu lat obserwujemy, że ze względu na usytuowanie naszego obiektu do schroniska zaczęły przyjeżdżać wycieczki autokarowe z własnym jedzeniem i herbatą w termosach, a nawet z alkoholem. Nic u nas nie kupowali, korzystali jedynie z toalet, a nam zostawało sprzątanie – opowiada rozżalony gospodarz.
Sytuacja pogarszała się z każdym rokiem. Gospodarze czuli coraz większe zniechęcenie: w pobliżu jak grzyby po deszczu pojawiały się nowe atrakcje i knajpy, przez schronisko przewijało się coraz więcej ludzi, a przychody Równicy mimo to malały. Jedyne, co rosło, to koszty prowadzenia interesu. Dziś miesięczne utrzymanie tego schroniska to ponad 30 tysięcy złotych. Tyle potrzeba, by opłacić między innymi czynsz, ZUS, wynagrodzenia, energię, wodę, węgiel, drewno na opał, środki czystości i tak dalej. Dziennie daje to kwotę 1000 złotych czystego dochodu do wypracowania.
– Taka jest właśnie nasza rzeczywistość. Prowadzimy firmę na takich samych zasadach jak inni, bez żadnej taryfy ulgowej. Myślę, że problemem jest przede wszystkim brak świadomości wśród turystów, że tak naprawdę to oni utrzymują schroniska takie jak nasze. Tatrzańskie obiekty oczywiście sobie poradzą, bo tam ruch jest przez cały rok, ale w Beskidach jest dużo trudniej. Przychodzi jesień i turystów nie ma tu prawie wcale, zimą – jeśli w pobliżu nie ma wyciągów narciarskich – też jest kiepsko i tak praktycznie do maja utrzymujemy obiekty na minusie. Brak modernizacji to największy mankament naszego obiektu. Od 18 lat schronisko nie przeszło żadnego remontu, w związku z czym generuje bardzo duże koszty. A jako dzierżawcy prowadzimy działalność na własny rachunek i na własne ryzyko ekonomiczne. Nie możemy bez końca dokładać do biznesu, bo wtedy praca nie ma sensu – tłumaczą gospodarze.
Dlatego zwrócili się do spółki PTTK Karpaty z prośbą o zmianę statusu obiektu, informując, że gdyby nie udało się tego załatwić, są gotowi opuścić schronisko.
– Próbowaliśmy szukać następców gospodarzy Równicy. Rozpisaliśmy przetarg, ale ze względu na wysokość czynszu nie udało nam się znaleźć nikogo na ich miejsce. W rezultacie rozpoczęliśmy procedurę zmiany statusu obiektu – mówi Jerzy Kalarus, prezes zarządu spółki Schroniska i Hotele PTTK „Karpaty”.
 
 
(…)
 
Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”
 
W numerze również rozmowa z Jerzym Kalarusem, w której obszernie wyjaśnia powody podjęcia decyzji o przemianowaniu Równicy na „Gościniec” oraz opowiada o przyszłości schronisk PTTK. 


Zobacz podobne artykuły

Polska

Zobacz też