Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Od redakcji |

NPM 5/2011

NPM 5/2011
Numer wyprzedany
Autor:
Tomasz Cylka
(fot. arch. Tomasza Cylki)
Można się zżymać na asfalt do Morskiego Oka, plażowisko na Gubałówce i Kasprowym Wierchu, przypadkowych turystów na Orlej Perci albo Rysach, żeby o nieszczęsnych Krupówkach już nie wspominać…. Ale nie ulega wątpliwości, że Tatry to dla większości z nas góry ukochane.

Pokazują to choćby e-maile przychodzące do naszej redakcji czy dyskusje na forach internetowych. Tatry to jedno z niewielu pasm górskich – nie zapominając np. o Karkonoszach – gdzie mamy namiastkę alpejskich krajobrazów. Dlatego tak chętnie tam wracamy, choć dobrze wiemy, że często w wielu miejscach nie ma co marzyć o romantycznych chwilach na wierchach czy przełęczach. Nic nas do Tatr nie jest w stanie zrazić.

Nad porządkiem w tych górach czuwa Tatrzański Park Narodowy i jego słowacki odpowiednik TANAP po drugiej stronie grani. Wędrując po naszej części, zawsze zastanawiam się nad tym, jak to jest, że w Polsce TPN kasuje pieniądze za wstęp, a na szlakach brakuje choćby przysłowiowej ławeczki. Z litości nie będę już pisał o bardziej skomplikowanej infrastrukturze, jak na przykład mały szałas, który w strategicznym miejscu uchroni przed wiatrem czy deszczem. Tymczasem na Słowacji nikt biletów nie sprzedaje, a drogowskazów, ławek i zagospodarowanych miejsc na przysłowiowe drugie śniadanie na trasie nie brakuje. Wystarczy choćby spacer Tatrzańską Magistralą, żeby przekonać się, jak wielką wagę Słowacy przykładają do odpowiedniej infrastruktury na szlaku. TPN ma prostą odpowiedź na te wątpliwości. Pieniądze idą do budżetu państwa i dopiero okrężną drogą wracają w góry. Ale co to obchodzi przeciętnego, zakochanego w Tatrach wędrowca, który dodatkowo ograniczany jest dużą liczbą nakazów i zakazów? Przyrodnicy zaraz powiedzą, że wszystko w trosce o środowisko naturalne. Jednak, jak dowodzi nasz majowy „Temat numeru”, nie zawsze wszystko da się wytłumaczyć troską o przyrodę. Zwróćcie choćby uwagę na wypowiedź naukowca, którego trudno posądzić o chęć niszczenia środowiska. Zachęcamy Was do dyskusji o tatrzańskich zakazach i nakazach. Czy wszystkie przepisy i ograniczenia są rzeczywiście potrzebne? Nie podważamy na przykład zakazu rozbijania namiotu na terenie parku, ale czy likwidacja obozowiska pod egidą Polskiego Związku Alpinizmu rzeczywiście była konieczna? Zadajemy te pytania w okolicach długiego weekendu majowego, kiedy wszystkie media znowu zajmą się zatłoczonym Zakopanem i tatrzańskimi szlakami. Nie ma lepszej ku temu okazji.

A kto mimo wszystko ma dość Tatr i wszechwładnych strażników wlepiających mandaty, tego w tym miesiącu szczególnie zapraszamy w Apeniny. Kiedy mówimy Italia, od razu na myśl przychodzą nam Dolomity i via ferraty. My proponujemy tym razem wyjazd w środkową część włoskiego buta, gdzie leżą urocze Apeniny, nieco zapomniane przez polskiego turystę. Sieć tanich połączeń lotniczych jest dziś tak rozbudowana, że za dobrą cenę w dwie godziny możemy się znaleźć w Rzymie, skąd w góry jest już bardzo blisko. Może zatem zamiast stać w korku na zakopiance polećmy do Wiecznego Miasta? Zapraszamy do Włoch w czasie, kiedy Jan Paweł II zostaje wyniesiony na ołtarze. O jego związkach z górami powiedziano i napisano już chyba wszystko. I choć w internecie nie brakuje ironicznych komentarzy o papieskich krzyżach i szlakach, warto o tych faktach przypominać.

 


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też