Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Od redakcji |

NPM 9/2014

NPM 9/2014
Numer wyprzedany
Autor:
Tomasz Cylka
(fot. arch. Tomasza Cylki)
Nie dziwię się tysiącom, a może milionom Polaków, którzy myślą o wejściu na Rysy. Nieważne, że w sezonie ciągną tam pielgrzymki turystów. Nie liczy się, że sam szczyt niczym specjalnym się nie wyróżnia, jeśli chodzi o wygląd.

Nieistotne, że polski wierzchołek nie ma nawet dwóch i pół tysiąca metrów. Magia najwyższego szczytu w naszym kraju działa tak, że – chcąc nie chcąc, jak pisze kilka stron dalej Ewelina Domańska – to najbardziej pożądana góra Polski.
Po raz pierwszy wszedłem na ten szczyt na studiach. Marzyłem o tej górze do tego stopnia, że kiedy podczas pobytu w Tatrach większość moich znajomych atakowała słynną Orlą Perć, ja z garstką niedobitków pchałem się na Rysy. Cofaliśmy się kilkakrotnie. Raz z Morskiego Oka, bo mgła była taka, że z werandy schroniska stawu widać nie było. Były i odwroty znad Czarnego Stawu, kiedy pioruny waliły tak, że jedyne, o czym marzyłem, to znaleźć się w zatłoczonym schronisku. Był i wycof z łańcuchów nad Bulą pod Rysami, kiedy późnym latem sypnęło śniegiem tak, że napieranie wyżej byłoby głupotą. Pamiętam do dziś, jak pewnego wrześniowego dnia stanąłem wreszcie na szczycie – udało mi się to za piątym razem. Choć w kategoriach umownego mistycyzmu ta góra to nic szczególnego, radość studenta była nie do opisania.
Wróciłem na Rysy w tym roku z grupą sprawdzonych górołazów, tym razem od słowackiej strony. Ktoś powie, że łatwiej i prościej. I co z tego? Radość z wejścia na najwyższą górę Polski jest taka sama. Bo tak już mamy w ludzkiej naturze, że to, co „naj”, pociąga nas najbardziej. I nie trzeba się tego wstydzić. Dlatego ponad 20 stron wrześniowego numeru oddajemy właśnie Rysom.

Najwyższa góra Polski zasługuje na to, żeby poświęcić jej sporo uwagi. Kto już na niej był, niech dzięki naszym tekstom przypomni sobie swoje wejście. A kogo zdobycie symbolicznych 2499 m n.p.m. dopiero czeka, niech poczyta sobie o tym, co ta góra niesie.

I nie zrażajcie się słynnym zdjęciem, które krąży po sieci. Widać na nim wierzchołek Rysów, gdzie siedzą dziesiątki, a może i nawet ponad setka ludzi. Zachowując odpowiednie proporcje, można powiedzieć, że góra wygląda na nim trochę jak Krupówki w środku sezonu. Ale mimo to Rysy zasługują na uznanie i szacunek. Nieważne, czy wchodzimy na nie od Morskiego Oka czy od Popradzkiego plesa. Zdobycie najwyższego szczytu Polski to niezwykła przygoda dla każdego miłośnika gór.


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też