Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Świat | Słowacja / Skoruszyńskie Wierchy i Dolina Juraniowa

Bękart za plecami Grzesia

NPM 8/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Autor:
Michał Parwa
(fot. Michał Parwa)
Są idealną alternatywą. Planem B na syndrom dnia następnego lub pochopny atak szlaku zza biurka. Scenariuszem zastępczym dla pochmurnego dnia czy lenistwa w termach. I niczym rasowy dyplomata pogodzą Tatromaniaków z Beskidofilami. Panie i Panowie, oto Skoruszyńskie Wierchy wraz okolicznym dobrodziejstwem.

Wiem, nic Wam to nie mówi. Większość Słowaków również nie ma o nich pojęcia, choć całe pasmo znajduje się w ich kraju. Tuż obok granicy z Polską, pięć kilometrów w linii prostej od Chochołowa. I założę się, że większość z Was objeżdżała te góry wielokrotnie. Ale nikt się nie kwapił, żeby ruszyć na okoliczne trasy. Jakby nie patrzeć, mamy do czynienia z turystycznym bękartem. Zalesione, zabłocone, w zasadzie mamy o nich szczątkowe informacje, i ogólnie to szkoda czasu, skoro po sąsiedzku są Tatry. Pasmo Skoruszyńskie (słow. Skorušinské vrchy) znajduje się na Orawie, a jego najwyższym szczytem jest Skoruszyna (słow. Skorušina, 1314 m n.p.m.). Na dodatek wyróżnia się tylko tym, że nic jej nie wyróżnia.
Polscy geografowie uznali ją za część Pogórza Spisko-Gubałowskiego, zaś Słowacy całe Pogórze Skoruszyńskie zaliczają do Beskidów Środkowych. No i bądź tu mądry turysto znad Wisły. Może jak rzucę hasło Orawice (słow. Oravice) to w jakimś kościele komuś zadzwoni? Przecież na tutejsze beseny jeździło się moczyć kości zanim w białczańsko-bukowińskiej krainie powstały pałace wodnych uciech. I dokładnie pod tymi orawickimi basenami parkujemy z Arnim nasz samochód, parę minut po godzinie siódmej.

Znajdź szlak i postaraj się nie zwariować
Innej opcji nie ma, bowiem logistyka i rozplanowanie trasy w tym rejonie są równie trudne co znalezienie tych gór na mapie. A plany mamy ambitne – dwa pasma w jeden dzień. Co może być trudne, bo póki co, nie widać nigdzie żywej duszy, a z basenów dochodzi jedynie kumkanie żab.
Jakbyśmy nie ustawili mapy, pętli nie da się nakreślić. Trzeba skorzystać z komunikacji zbiorowej. Jednego z sześciu kursów dziennie, jakie znalazłem w internetowym rozkładzie jazdy. Grunt, że aktualnym. Oto stara i poczciwa Karosa, pamiętająca Václava Havla albo i nawet Gustáva Husáka, w szczycie formy zajeżdża na parking punkt 7.30. Kierowca gasi silnik i od razu zasypia. Cóż, co kraj to obyczaj. Odjazd w kierunku Trsteny mamy o 8.03, więc nie będziemy gościa budzić.
Punkt ósma mistrz kierownicy odpala swój wehikuł czasu. Czas zwalnia, ziemia przyspiesza, żywe istoty wstrzymują oddech, a my nareszcie ruszamy przez zacienioną dolinę. Całkiem udaną hybrydą polsko-słowackiej mowy nasz szofer opowiada nam, jakie to piękne drogi mamy w Polsce. I, że przyjechanie tu z Krakowa na jeden dzień to straszna wyprawa, bo on najdalej w swoim życiu był z żoną na targu… w Nowym Targu. A o Skoruszynie to nie słyszał, bo z rodziną przeważnie na Rohacze chodzi. Amen.
Pół godziny później wysiadamy po środku wsi Liesek. Wikipedia ma na jej temat do poczytania dwa zdania, więc czym prędzej ruszamy wąską drogą w stronę Brzozowicy (słow. Brezovica). Tam musi być jakaś cywilizacja. Wszystko po to, aby podpiąć się pod znakowaną trasę i móc na własnych nogach wrócić pod auto.
Pora na rozgrzewkę, kilka minut spaceru ponad zabudowaniami i od razu robi się o wiele przyjemniej. W skali 1 do 10 malowniczość terenu oceniam na siedem. Wokoło złote kłosy, w tle beskidzkie garby, falujące pola i cisza jak makiem zasiał. A my, przez błoto do kolan, nawigujemy w stronę widocznego kościoła. Ale przezorny turysta, zawsze ubezpieczony – wiedzieliśmy co nas czeka, toteż wgraliśmy sobie trasę w GPS. Taki zabieg polecam każdemu. Skopiujcie sobie tracka do zegarka, telefonu, albo przynajmniej weźcie mapę. Bo jak wiadomo nieużywany organ wymiera. I podobnie jest ze szlakami w okolicy. Bez kartograficznego wsparcia rozdziobałyby nas kruki i wrony. Miał być szlak żółty i nie ma. Pytamy zatem mieszkańców.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Słowacja

Zobacz też