Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

|

120 dni wielkiej przygody

NPM 4/2016
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Joanna Lipowczan i Bartosz Malinowski
Malownicze wodospady i bujna roślinność czekają na każdego, kto zdecyduje się na trekking trasą do północnej bazy Kangczendzongi (fot. BARTOSZ MALINOWSKI)
Na początku 2014 roku Bartosz zgłosił projekt samotnego przejścia Wielkiego Szlaku Himalajskiego do Memoriału im. Piotra Morawskiego. Trafił do finałowej dwudziestki, ale niestety nie wygrał. Wówczas Asia podjęła decyzję – szlak przejdą wspólnie. Zaczynają się przygotowania: tworzenie strony internetowej, profilu na FB, maile z zapytaniami do sponsorów, udział w konkursach podróżniczych, gromadzenie sprzętu, korespondowanie z nepalskimi agencjami trekkingowymi, treningi na siłowni. I tak do samego wylotu.

Mieliśmy chwilę wahania, czy ruszać na szlak czy nie. To było 25 kwietnia, po informacjach o trzęsieniu ziemi w Nepalu. Potem jednak zdecydowaliśmy, że wyjazd się odbędzie mimo wszystko. Uznaliśmy, że nie można zdezerterować, tylko wręcz odwrotnie – pojechać i pokazać, że Nepal to nadal wspaniały i przyjazny dla turystów kraj, który potrzebuje ich teraz bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Przejście trasy rozpoczęliśmy 6 września 2015 roku, a dokładnie 120 dni później, 4 stycznia 2016 roku w samo południe skończyliśmy naszą przygodę w wiosce Simikot. Wszystko, co działo się pomiędzy tymi datami, jest historią pełną trudności i radości, złości i rezygnacji, zwątpienia i euforii, determinacji i chłodu, głodu i zmęczenia, pięknych krajobrazów i wspaniałych ludzi.
 
Krótka historia Wielkiego Szlaku Himalajskiego
Pomysł wytyczenia szlaku, prowadzącego ze wschodu na zachód przez całe pasmo Himalajów, zrodził się w latach 70. ubiegłego wieku. W tym czasie jednak Bhutan i Tybet były niedostępne dla turystów i trawers Himalajów mógł się zacząć dopiero w Sikkimiu, w Indiach. Lata 80. i 90. to próby przejścia trawersu w różnych wariantach (bez wsparcia lub z nim, samotnie, biegiem albo na rowerze), ale przeszkodą był brak możliwości poruszania się przez obszary zamknięte lub z ograniczonym dostępem. Zmiana nastąpiła w 2002 roku, gdy Nepal udostępnił turystom zamknięte dotychczas regiony i wprowadził turystykę trekkingową, opartą na pozwoleniach na poruszanie się po szlakach. Rok później angielska biegaczka i podróżniczka Rosie Swale-Pope przebiegła w celach charytatywnych 1700 kilometrów z Taplejung (wschód Nepalu) do Simikot (zachód Nepalu). I to właśnie ją uznaje się za prekursorkę Wielkiego Szlaku Himalajskiego w dzisiejszym kształcie.
Pomysłodawcą i propagatorem jego utworzenia był Robin Boustead, który od 2004 roku badał i dokumentował nepalskie odcinki. Kulminacyjny moment tych badań to przejście Wielkiego Szlaku Himalajskiego, którego dokonał od września 2008 do czerwca 2009 roku. Zostało one udokumentowane w przewodniku „Nepal Trekking and the Great Himalaya Trail. A route and planning guide”. Kolejny ważny moment to rok 2011, ogłoszony w Nepalu rokiem turystyki. Wówczas Ministerstwo Kultury, Turystyki i Lotnictwa Cywilnego oficjalnie zainicjowało „produkt turystyczny” pod nazwą Wielki Szlak Himalajski. Słowo „produkt” w przypadku Himalajów, mających dla wielu niemalże mistyczny wymiar, brzmi może jak świętokradztwo, ale władze Nepalu uważają turystykę za bardzo istotny czynnik. Ma ona bowiem znaczący wpływ na PKB kraju i często stanowi główne – a może i jedyne – źródło dochodu ludzi zamieszkujących tereny górskie.
Ideą szlaku jest również zwrócenie uwagi turystów na tereny inne niż popularne regiony Annapurny czy Everestu i poprawa sytuacji ekonomicznej lokalnej ludności przy jednoczesnym zachowaniu dziedzictwa kulturowego Nepalu i promowaniu odpowiedzialnej turystyki. W tej chwili tylko nepalski i bhutański odcinek Wielkiego Szlaku Himalajskiego zostały opisane i udokumentowane, a relacje osób, które przeszły szlak, i tak nie dają pełnej wiedzy o drodze, stopniu jej trudności i wyzwaniach. Należy mieć to na uwadze, podejmując decyzję o przejściu trasy.

Wiemy, że nic nie wiemy
Świadomość tego, jak niewiele wiemy o szlaku, dociera do nas już na samym starcie, na wschodzie Nepalu, w miejscowości Taplejung. Im dalej na zachód, tym więcej białych plam informacyjnych. Dostępne mapy są niedokładne i zawierają błędy. Opisy w przewodniku raczej zakładają przejście szlaku w wariancie ze wsparciem lokalnego przewodnika i tragarzy. Podane czasy przejścia poszczególnych odcinków mają się nijak do ilości czasu potrzebnego nam na pokonanie danego odcinka w wariancie na ciężko i bez wsparcia. Po kilku dniach przestajemy się jednak przejmować tym, że jesteśmy wolniejsi średnio o trzy godziny od autora przewodnika.

(…)
 
Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”
 
Joanna Lipowczan i Bartosz Malinowski
 
Zafascynowani Himalajami, w które powracają o każdej porze roku.Przeszli po zamarzniętej rzece Zanskar, szlakiem zwanym Chadar – „Lodowa Droga”. Jako pierwsi Polacy przeszli Wielki Szlak Himalajski, bez wsparcia tragarzy, kucharzy i przewodników. Planują kontynuowanie Wielkiego Szlaku Himalajskiego w Indiach, Butanie i Pakistanie.
 


Zobacz podobne artykuły

Nepal

Zobacz też