Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

12.04.2017

Kolejny sukces Kolosów

fot. Archiwum Kolosów
(fot. fot. Archiwum Kolosów)

– Zawsze myślałem, że napiszę książkę, jak będę starym dziadkiem, który wspomina swoje życie – tak Adam Bielecki rozpoczął autorskie spotkanie podczas Kolosów. Największa impreza podróżnicza w Polsce znów przyciągnęła do Gdyni kilka tysięcy osób.

 

Ogólnopolskie Spotkania Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów, czyli popularne Kolosy, ponownie wypełniły Gdynia Arenę do ostatniego miejsca. Wskazywanie najpopularniejszych pokazów wydaje się karkołomnym zadaniem. Z naszego, górskiego punktu widzenia nie ulega żadnych wątpliwości, że największą publiczność przyciągnął Adam Bielecki. I choć himalaista nie odniósł w ubiegłym roku żadnego znaczącego sukcesu, to w Gdyni premierę miała jego książka „Spod zamarzniętych powiek”, której współautorem jest Dominik Szczepański. Chętnych było tylu, że na spotkanie autorskie nie wszyscy się dostali.

– Zawsze myślałem, że napiszę książkę, jak będę starym dziadkiem, który wspomina swoje życie – zaczął Bielecki. – Myślałem też, że pisanie to jakaś okrutna praca. Swoją magisterkę tworzyłem przez trzy lata i mój związek ledwo to przetrzymał – mówił z humorem himalaista, wzbudzając powszechną wesołość wśród publiczności. Zdradził też, jak to z książką było.

– Początkowo miała ona mieć inną formę. Kiedy jechałem na zimową wyprawę na Nanga Parbat, zrodził się pomysł, żeby wydać bogato ilustrowany dziennik z wyprawy z kodami QR i odsyłaczami do multimediów. Ale po powrocie stwierdziłem, że nie będę pisał książki o wyprawie, podczas której doszedłem na 5600 m n.p.m. – mówił. I tak zrodził się ostatecznie pomysł na książkę podsumowującą 20 lat jego wspinania. A to między innymi dwa pierwsze zimowe wejścia na ośmiotysięczniki – Gaszerbrum I (8068 m n.p.m.) i Broad Peak

(8051 m). I, jak żartobliwie zapowiedział, następna książka nie powstanie wcześniej niż za… 20 lat. 

– Na początku byłem chłopakiem, który marzył o górach, potem zaczął w te góry jeździć, zupełnie na wariata, bez sprzętu, umiejętności i wiedzy. Od tamtego czasu przeszedłem przemianę i doszedłem do miejsca, w którym jestem dzisiaj. Na mój sukces pracuje wielu ludzi, mam sponsorów. Jestem zawodowym sportowcem. Dziś mam dopiero 33 lata i jestem na początku himalajskiej kariery. W środowisku to jest przedszkole i tak naprawdę następne 10-15 lat to jest dla mnie najlepszy wiek do wspinaczki – mówił Bielecki. Zapytał też publiczność, czy ktoś wie, jaka książka była inspiracją do tytułu „Spod zamarzniętych powiek”. Nikt nie odpowiedział. Jak się okazuje, to książka Tadeusza Piotrowskiego „Gdy krzepnie rtęć”.

– Gdy byłem dzieciakiem, strasznie mi to działało na wyobraźnię. Sprawdzałem, w jakiej temperaturze zamarza rtęć. Pierwszy raz spotkałem się z tym zjawiskiem na Syberii. Jeżeli jest bardzo zimno, średnio poniżej

-30 st. Celsjusza, to jak zamkniemy oko, nie możemy go otworzyć, bo zamarzają powieki. To strasznie irytujące zjawisko, do którego musiałem się przyzwyczaić. Zimą w Karakorum to normalne – opowiadał Bielecki. A pytany, czy jeszcze cieszą go zwykłe góry, jak na przykład Bieszczady czy Beskidy, odpowiedział bez wahania.

– Za każdym razem, kiedy podchodzę do Morskiego Oka, myślę – ale pięknie. Wyrosłem z turystyki. Co prawda dziś w górach bardziej kręci mnie wspinanie niż chodzenie, ale regularnie odwiedzam też niższe pasma – mówił Bielecki. – Trochę inaczej niż kiedyś się po nich przemieszczam, bo teraz najczęściej biegam. I tak szlaki, które kiedyś robiłem przez trzy, cztery dni z plecakiem, dzisiaj zajmują mi kilkanaście godzin. Ale dalej bliski jest mi klimat ogniska, przy którym wieczorem siedzi się z gitarą. Można mnie spotkać na szlaku w Beskidach, Bieszczadach albo w Tatrach – opowiadał. Potwierdził też swój udział w zimowej wyprawie na K2.

W tym roku Kolosa w kategorii „Alpinizm” otrzymał Andrzej Bargiel za rekordowo szybkie zdobycie pięciu siedmiotysięczników dające tytuł Śnieżnej Pantery. Wyróżnienie trafiło do Marcina „Yeti” Tomaszewskiego za poprowadzenie nowej drogi Titanic, na północnej ścianie Eigeru. Wyróżnienie w kategorii „Wyczyn roku” otrzymał Robert Gondek za realizację projektu „Najwyższe szczyty Afryki”. Z kolei nagroda „Wiecznie młodzi” (15 tys. zł) trafiła w ręce Ryszarda Pawłowskiego za wyprawę na Manaslu, jego jedenasty ośmiotysięcznik.

Tomasz Cylka

 

Nowa droga na Czo Oju

Podczas spotkania w Gdyni Adam Bielecki nie zdradził jeszcze swoich następnych planów. Powiedział jedynie, że w tym roku chce poprowadzić nową drogę na ośmiotysięcznik. Miesiąc później ujawnił, że wraz z Rickiem Allenem, Felixem Bergiem i Louisem Rousseau zamierza zdobyć nową drogą Czo Oju (8201 m n.p.m.). Celem tej wyprawy jest 2-kilometrowa północna ściana tego ośmiotysięcznika o nachyleniu 45-50 stopni, choć momentami będzie o wiele bardziej stromo.

 

Zobacz aktualności

Zobacz też